Wpływ złych nawyków technicznych oraz sytuacji rodzinnej na naukę gry na instrumencie. Studium przypadku

Na postępy w nauce gry na skrzypcach wpływ mają nie tylko złe nawyki techniczne, ale i sytuacja rodzinna uczniów (zdjęcie ilustracyjne); fot. pl.freepik.com

Poniższy artykuł to studium i charakterystyka wybranych uczniów Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia nr 4 w Warszawie pod kątem zdolności skrzypcowych i cech osobowościowych. Bazuję na swoim 35-letnim doświadczeniu pracy nauczyciela gry na skrzypcach.

W Państwowej Szkole Muzycznej I stopnia nr 4 im. Karola Kurpińskiego w Warszawie pracuję od 1983 roku. W początkach nauczania przeze mnie gry na skrzypcach do mojej klasy dołączyła Irenka. Niestety, była to już druga klasa szkoły podstawowej. Podkreślam tę drugą klasę, ponieważ uważam, że pierwszy rok nauki gry na skrzypcach jest u dziecka bardzo ważnym okresem, napędzającym je na pozostałe lata edukacji.

Przypadek Irenki

Irenka wcześniej uczęszczała do szkoły prywatnej, gdzie według mnie nie zawsze poziom nauczania skrzypcowego i przedmiotów muzycznych był na odpowiednim poziomie. Od razu dało się zauważyć podstawowe braki w technice trzymania smyczka i skrzypiec oraz wadliwą postawę, która w przyszłości mogłaby doprowadzić do rozwoju wad kostnych.

Zauważalne były następstwa źle wytłumaczonych zasad funkcjonowania prawej ręki w poszczególnych fazach ruchu. Występowały też błędy związane z torem smyczka po strunach, usztywnieniem kiści prawej i lewej ręki oraz nieprawidłową pozycją prawej ręki, co u skrzypka jest elementem niezmiernie ważnym. Kolejne zaobserwowane nieprawidłowości dotyczyły lewej ręki (robienie tzw. półeczki) oraz podnoszenia barku lewego i prawego. Eliminowanie tych nawyków u Irenki zajęło mi dużo czasu. Były one na tyle mocno utrwalone, że dawały o sobie znać w ciągu następnych lat nauki.

Dlatego powtórzę: pierwszy rok nauki gry na skrzypcach jest niezmiernie ważny, wpływający na dalsze lata edukacji. Nie można dopuścić do tego, aby uczeń w pierwszej klasie przez cały rok popełniał powyższe błędy. Dziecko w tym wieku bardzo szybko przyswaja sobie negatywne elementy gry na skrzypcach. Wykorzenienie ich zabiera niestety często o wiele więcej czasu i energii niż wcześniejsza „nauka”.

Współpraca z rodzicem

Przez te wszystkie lata pracy z Irenką (sześć lat szkoły podstawowej) wiele razy miałem powody do satysfakcji, ponieważ uczennica była chłonna wiedzy, zawsze chętna do poprawienia wszelkich skrzypcowych błędów. Co istotne, bardzo dużą pomoc uzyskałem ze strony mamy Irenki, która czynnie uczestniczyła w zajęciach. To pozwoliło uczennicy szybciej zrozumieć, czego od niej wymagam.

Aż do szóstej klasy praca z dziewczynką polegała na codziennym ćwiczeniu, przyzwyczajaniu jej do słuchania i realizowania uwag, odpowiedniej pracy w domu, co w grze na skrzypcach jest elementem istotnym (chodzi o jakość ćwiczenia, a nie o ilość). Dało się zauważyć u dziewczynki sporo chęci do muzykowania na skrzypcach, co wcześniej się nie zdarzało. Irenka robiła postępy, ale wymagała stałej kontroli nauczyciela o rzetelnej wiedzy i doświadczeniu.

Uważam, że podstawowa szkoła muzyczna powinna u dziecka nie tylko wykształcić chęć do muzykowania, jak się powszechnie uważa, ale także doskonalić technikę skrzypcową oraz uczyć słuchania i samokontroli w czasie codziennych ćwiczeń.

Trzeba dużo wymagać

Od uczniów, którym naprawdę zależy na postępach w nauce gry, trzeba bardzo dużo wymagać, kształtować ich odporność na stres poprzez występy i audycje, co przekłada się na panowanie nad techniką skrzypcową w stopniu, który pozwala dobrze wykonać utwór. Odpowiedni poziom technicznego zaawansowania poparty wieloletnią ciężką pracą przy wysokiej jakości ćwiczeniach w domu i słuchaniu (samej siebie) oraz analizowaniu swojego sposobu ćwiczenia wpływały na dalszy rozwój uczennicy. Niestety, z doświadczenia wiem, że nabyte wcześniej złe nawyki spowalniają proces nauczania nowego materiału.

Niewiele jest dzieci w muzycznej szkole podstawowej, które świadomie planują swój rozwój. Zdolności skrzypcowe, jak wszystkie inne, trzeba dokładnie pielęgnować, a praca nad sobą powinna dotyczyć nie tylko elementów technicznych, lecz także ogólnych – często pozamuzycznych. Rozwój powinien następować harmonijnie, bardzo spokojnie, z prawidłowym doborem programu i stopniowaniem trudności technicznych.

Reasumując: Irenka zrozumiała, na czym polega ćwiczenie gry na skrzypcach, ile czeka ją wyrzeczeń i wylanego potu, aby w przyszłości mogła się stać osobą godną tego instrumentu.

Fot. pl.freepik.com

Wrażliwa i krucha

Przypadek drugiej uczennicy przeanalizuję nie tylko pod kątem predyspozycji do nauki gry na instrumencie, ale przede wszystkim pod względem uwarunkowań psychologicznych. Dziewczynka była dzieckiem niezmiernie wrażliwym, delikatnym i kruchym emocjonalnie oraz bardzo niestabilnym w swoich reakcjach na bodźce świata zewnętrznego.

Egzamin wstępny do pierwszej klasy szkoły podstawowej jest według mnie loterią w procesie szukania dzieci uzdolnionych muzycznie, z predyspozycjami do nauki gry na skrzypcach, a zakwalifikowanie do nauki gry na danym instrumencie bywa przypadkowe. Jeśli jednak chodzi o opisywaną uczennicę, wybór skrzypiec dla niej wydał mi się trafny.

Dziewczynka wykazywała cechy pewnej plastyczności i luźności, co nie jest bez znaczenia w nauce gry na skrzypcach. Trudno tu było oczywiście mówić o rokowaniach na przyszłość – było za wcześnie.

Sytuacja rodzinna a nauka gry

Chciałbym się tu zatrzymać nad zagadnieniem wpływu domu na odporność psychiczną dziecka, jego stabilność emocjonalną, która jest ważna w grze na skrzypcach. Bez tej odporności bowiem trudno kontynuować naukę gry na instrumencie.

Wspomniane dziecko było po dużych przejściach rodzinnych. Biologiczny ojciec dziewczynki nadużywał władzy rodzicielskiej. Uczennica często była mocno karcona (oględnie mówiąc), co wpływało na jej powolną, ale niestety coraz bardziej narastającą agresję wobec otoczenia, a w szczególności wobec rówieśników ze szkoły. Już w pierwszej klasie pojawiły się problemy natury wychowawczej, związane z nieumiejętnością radzenia sobie z kłopotami typowo szkolnymi. Na każdy konflikt między rówieśnikami dziewczynka reagowała niewspółmierną agresją i ogromną złością. Wynikało to zapewne z obserwacji sytuacji w domu, gdzie wszystkie problemy załatwiane były (przez ojca) metodą silnej ręki. Na dłuższą metę było to dla dziecka nie do wytrzymania.

Przychodząc do mojej klasy skrzypiec, dziewczynka zupełnie nie dawała sobie rady z problemami nauczania początkowego przede wszystkim w sferze psychicznej. Na każdą uwagę czy zaistniały problem i trudności reagowała ogromną złością, zaciętością, wrogością i niechęcią do samej lekcji, co uniemożliwiało normalne prowadzenie zajęć.

Przełom

Po rozstaniu matki z biologicznym ojcem dziewczynki nastąpił przełom w jej reakcjach na problemy życia codziennego i szkolnego. Nastąpiła zmiana statusu rodzinnego, pojawił się „nowy” tata, który był przez dziecko bardzo akceptowany i kochany. Zrozumiałem, w czym tkwił problem. Przecież agresja nie wynikała sama z siebie – została wyniesiona z domu. Po kilku poważnych rozmowach z matką i ojczymem, a przede wszystkim z samym dzieckiem, znaleźliśmy wspólny język w rozwiązywaniu problemów. Nastąpiła duża poprawa pod względem psychicznym (dziecko było pod opieką psychologa). Lekcje skrzypiec nabrały kolorytu. Dziewczynka była chętna do pracy – polubiła instrument. Należało tylko uważać na sposób, w jaki się zwraca jej uwagi, bo na tym punkcie uczennica ciągle jeszcze była wyczulona.

Potrzeba wysokiej kultury pedagogicznej

Łatwiej było mi być cierpliwym, kiedy uświadomiłem sobie, ile krzywdy może przynieść nieodpowiednie traktowanie tak małego i wrażliwego dziecka oraz złe komunikowanie się z nim. Tu od nauczyciela wymagane są ogromna kultura pedagogiczna, spokój, a przede wszystkim wyrozumiałość i tolerancja.

Nie wolno się zniechęcać do dziecka, u którego widzimy duże problemy natury wychowawczej, a także psychicznej. Wprost przeciwnie, należy próbować zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, jak można pomóc i co robić w przyszłości, aby podobne reakcje nigdy już się nie powtarzały.

Nauka w szkole muzycznej i nie tylko wymaga ogromnego spokoju ducha, poczucia bezpieczeństwa i akceptacji. Dziecko musi wiedzieć, że wokół siebie ma wyłącznie osoby przyjaźnie nastawione, nieczujące do niego niechęci czy urazy za wcześniejsze „przewinienia”. Dopiero po osiągnięciu tego etapu można mówić o nauce gry na instrumencie. Pozytywne nastawienie do otaczającego świata oraz stabilność emocjonalna odgrywają ogromną rolę w kształtowaniu muzycznym i nauczaniu gry na skrzypcach.

Ireneusz CHMIELEWSKI, Państwowa Szkoła Muzyczna I stopnia nr 4 im. Karola Kurpińskiego w Warszawie

Leave a Reply