We wrześniu uczniowie mają wrócić do szkół; fot. pl.freepik.com

Czy po wakacjach uczniowie rozpoczną naukę w szkołach? Wiele na to wskazuje. Zapowiedział to premier Mateusz Morawiecki wraz z końcem roku szkolnego 2019/2020. Co jednak, kiedy na jesień w danej placówce pojawi się ognisko zakażenia koronawirusem? Czy wówczas dyrektor szkoły lub włodarz gminy, któremu placówka podlega będzie mógł wprowadzić w niej nauczanie zdalne? Specjaliści wskazują na lukę prawną w tym względzie.

Przypomnijmy, że z powodu koronawirusa lekcje w szkołach zawieszono 12 marca 2020 r.. Odbywały się jedynie dyżury nauczycielskie. Placówki całkowicie zamknięto 4 dni później. Od 25 marca br. wprowadzono obowiązkowe kształcenie na odległość i w takim trybie szkoły pracowały do końca zajęć dydaktycznych, czyli do 26 czerwca br.

Luzowanie obostrzeń

Na skutek znoszenia obostrzeń związanych z epidemią najpierw od 6 maja 2020 r. pojawiła się możliwość otworzenia żłobków i przedszkoli, natomiast od 25 maja br. część uczniów z klas 1-3 mogło wrócić do szkół, gdzie realizowane są zajęcia opiekuńczo-wychowawcze połączone z dydaktycznymi.

Praca z dziećmi odbywała się na zasadach, które zostały ustalone wspólnie przez ministrów zdrowia i edukacji oraz Główny Inspektorat Sanitarny. Między innymi zajęcia odbywały się w mniejszych grupach do 12 uczniów, z tym samym nauczycielem i w jednej sali. Obowiązywała zasada ograniczania kontaktu i dystansu. Dzieci, rodzice i pracownicy szkoły zobowiązani byli do mycia dłoni płynem dezynfekującym. Dezynfekowano także sale.

Ostateczna decyzja o tym, czy otwierać publiczne placówki oświatowe i opiekuńcze należały do samorządów. Gminy decydowały się na takie rozwiązania w różnych terminach i zakresie (wpływ na to miała lokalna sytuacja epidemiczna). Zdarzały się jednak pojedyncze ogniska COVID-19 i placówki trzeba było zamykać ponownie. Na przykład w Tychach po miesiącu zawieszono działalność Żłobka Miejskiego, bo koronawirusa wykryto u pracownika technicznego oraz u dwóch pracownic kuchni.

Powrót do szkolny ław

Jak już wspomnieliśmy, premier Morawiecki zapowiedział, że w roku szkolnym 2020/2021 wszyscy uczniowie wrócą do szkół. – Przygotowujemy się na wariant, w którym będzie możliwy powrót do tradycyjnej formy nauki, do dotychczasowej liczebności klas, grup – powiedział w Programie I Polskiego Radia minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski. Jednocześnie zaznaczył, że pozostają przepisy umożliwiające w razie potrzeby zawieszenie zajęć.

Minister dopytywany czy bierze pod uwagę, że może okazać się, że niektóre szkoły, w których pojawią się ogniska zachorowań, powrócą do zdalnego nauczania, odpowiedział, że jest możliwość prawna, by dyrektor szkoły w porozumieniu z organem prowadzącym mógł zawiesić działalność szkoły lub placówki edukacyjnej ze względu na bezpieczeństwo i zdrowie dzieci i nauczycieli.

Braki w prawie

Jak jednak podkreśla portal Infor.pl dotychczasowe przepisy wprowadzające nauczanie zdalne obowiązywały do 28 czerwca 2020 r. Zostały one przedłużone do 31 sierpnia. „Oznacza to, że od 1 września 2020 r. potrzebne będą jednak nowe przepisy regulujące pracę szkół w okresie pandemii. Może to rodzić wiele problemów” – czytamy w Infor.pl.

„Jeśli uczniowie wrócą do szkolnych ław, a dojdzie do zakażenia w danej placówce, to samorząd może co najwyżej zawiesić zajęcia, ale nie może zdecydować o przejściu na zdalne kształcenie.

Minister może – w drodze rozporządzenia – czasowo zawiesić funkcjonowanie szkół i wprowadzić zdalne nauczanie na terenie całego kraju lub jego części, np. gminy. Nie ma jednak upoważnienia ustawowego do wprowadzania go wobec jednej placówki lub nawet klasy, w której stwierdzono koronawirusa” – mówił w Infor.pl Robert Kamionowski, radca prawny z kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office.

Jak zauważa Infor.pl, wójt lub prezydent miasta może natomiast zawiesić działalność placówki oświatowej, jeśli uzna, że wystąpiły zdarzenia, które mogą zagrozić zdrowiu uczniów – na podstawie rozporządzenia ministra edukacji narodowej z 31 grudnia 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach. W ten sposób samorządy zawieszały już działalność przedszkoli. Decyzja o wprowadzeniu nauki na odległość nie leży jednak w ich gestii.

Postulaty ZNP

– Nauczyciele chcą wrócić do szkół i przedszkoli we wrześniu. Nauczyciele tęsknią za swoimi uczniami. Chcą pracować w szkolnych klasach ze swoimi uczniami. Ale dzisiaj nie wiemy, jaka będzie sytuacja epidemiczna jesienią i być może będziemy musieli zmierzyć się z drugą falą epidemii koronawirusa – mówił na konferencji prasowej 24 czerwca Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Dlatego na wypadek kontynuacji nauki w sposób zdalny w roku szkolnym 2020/2021, swoje postulaty ZNP zgłosił rządowi. Chodzi przede wszystkim o doposażenie placówek w niezbędny sprzęt komputerowy, aby umożliwić wypożyczenie komputerów (laptopów) potrzebującym uczniom i nauczycielom oraz utworzenie kompleksowej platformy edukacyjnej do zdalnej komunikacji. Bezpłatna i jednolita w całym kraju platforma edukacyjna powinna zawierać m.in.: e-zasoby do kształcenia, poradniki dla uczniów i rodziców (szkolenia on-line dla nauczycieli o różnym poziomie zaawansowania, komunikator do prowadzenia wideokonferencji).

Dalsze postulaty, to – jak czytamy na stronie internetowej ZNP:

  • zapewnienie dostępu do szybkiego i darmowego internetu wszystkim uczestnikom zdalnego kształcenia;
  • zapewnienie nauczycielom realizującym zdalne nauczanie stałej profesjonalnej pomocy z zakresu zdalnego kształcenia;
  • zintegrowanie działań nauczycieli – specjalistów pracujących z dziećmi, które wymagają stałego profesjonalnego wsparcia;
  • opracowanie sposobu dokumentowania pracy nauczycieli realizujących kształcenie na odległość, by wyeliminować nieprawidłowości;
  • uregulowanie kwestii ponoszenia przez nauczycieli kosztów związanych z korzystaniem w pracy z własnego internetu i sprzętu komputerowego;
  • modyfikacja podstawy programowej kształcenia przez dostosowanie jej do możliwości zdalnego kształcenia;
  • opracowanie systemu wsparcia dla uczniów mających trudności w dostępie do kształcenia na odległość (chodzi o uczniów, którzy „zniknęli” z e-szkoły);
  • kompleksowe wsparcie uczniów ze środowisk mniej zamożnych oraz uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych.

O tym, że jesienią trzeba być przygotowanym na każdy wariant nauczania mówił Łukasz Bukowski, dyrektor Instytutu Studiów Podyplomowych w Tychach. Dyrektor ISP wspomniał o bardzo dynamicznym tempie zmian w sposobie nauczania w związku z epidemią koronawirusa. W dwa-trzy tygodnie wszystkie szkoły i uczelnie w Polsce musiał przestawić się na edukację online.

Nauczanie hybrydowe

  • Jakie skutki ta sytuacja przyniesie dla pracy nauczycieli? – zastanawia się Łukasz Bukowski. – Wydaję się, że to trwała zmiana, do której trzeba się przyzwyczaić i przygotować. Niewykluczone, iż we wrześniu lekcje i zajęcia na uczelniach nadal odbywać będą się zdalnie.

Alternatywą może być tzw. nauczanie hybrydowe. Uczniowie, słuchacze czy studenci, którzy czują się bezpiecznie, odbywać będą zajęcia w salach. Zaś ci, którzy mają pewne obawy, uczestniczyć będą w lekcjach czy wykładach online, w swoich domach – mówi dyrektor ISP w Tychach.

Choć nauczyciele starali się szybko dostosować do nauczania online, Instytut Studiów Podyplomowych zauważa, że potrzebne jest im w tym względzie wsparcie. – Dlatego ISP wkrótce zaoferuje szkolenia dla nauczycieli z zakresu obsługi narzędzi do prowadzenia zajęć online – mówił Łukasz Bukowski.

1 KOMENTARZ

  1. Tak naprawdę nie widzę powodu, żeby dzieci nie mogły wrócić do szkoły. Pełne place zabaw, nad woda mnóstwo dzieci, w kawiarniach czy sklepach . Spotykają się ze sobą cały czas w różny sposób. A COVID i tak już z nami zostanie.

Leave a Reply