Książę Albert w 2017 roku wręczył stypendia (po 3 tys. zł) Natalii Koczurkiewicz i Miłoszowi Dudkowi; fot. Renata Botor-Pławecka

W okresie międzywojennym w małej Pszczynie na Górnym Śląsku, w miejscowym gimnazjum naukę pobierali synowie polskich arystokratów: Radziwiłłów, Sapiehów, Potockich, Sierakowskich, Lubomirskich, Ostrowskich, Zamoyskich, Rzewuskich i Czetwertyńskich. Był w tym pewien mądry zamysł. Do dziś też potomkowie Czetwertyńskich pamiętają o Pszczynie. Książę Albert Czetwertyński, syn Stanisława Czetwertyńskiego, ucznia pszczyńskiego gimnazjum, mówił: „Tu ojciec był szczęśliwy”. Od kilku lat Albert Czetwertyński funduje stypendia dla najzdolniejszych uczniów i LO im. Bolesława Chrobrego w Pszczynie, które funkcjonuje w tym samym budynku, co przedwojenne gimnazjum.

W lipcu 2017 r. około 80 członków książęcego rodu Czetwertyńskich – na czele z księciem Albertem – gościło w Pszczynie. Arystokraci zebrali się m.in. w auli LO im. Bolesława Chrobrego, gdzie książę wręczył wybitnym uczniom stypendia im. Stanisława Światopełka-Czetwertyńskiego.

Czetwertyńscy to stary książęcy ród będący gałęzią ruskiej dynastii Rurykowiczów. W herbie mają Pogoń Ruską. Nazwisko pochodzi od dóbr Czetwiertnia na Polesiu Wołyńskim. Drugi człon – Światopełk – nawiązuje do pokrewieństwa z Wielkim Księciem Litewskim Światopełkiem. Czetwertyńscy posiadali rozległe dobra na Ukrainie i Białorusi.

Pamiątkowe zdjęcie rodziny Czetwertyńskich i uczestników uroczystości wręczenia stypendiów w LO im. Bolesława Chrobrego w Pszczynie, 25.07.2017 r.; fot. Renata Botor-Pławecka

Jaki jest związek tego książęcego rodu z Pszczyną?

W latach 20. XX w. do ówczesnego Gimnazjum im. Bolesława Chrobrego uczęszczali młodzi Czetwertyńscy: Jerzy, Stanisław i Andrzej (synowie Ludwika) oraz ich kuzyni Włodzimierz i Stefan (synowie Seweryna). Mieszkali w prywatnym internacie, założonym przez księcia Janusza Radziwiłła i doskonale prowadzonym przez prof. Wacława Iwanowskiego. „Wacio” (jak nazywano profesora) miał tam pod swoją opieką także młodych Radziwiłłów, Sapiehów, Potockich, Sierakowskich, Lubomirskich, Ostrowskich, Zamoyskich, Rzewuskich i wielu innych. W latach 1923-39 było to 69 wychowanków – z całej II Rzeczypospolitej, z Wołynia, Podlasia, Poznańskiego i z terenów Prus Wschodnich. Historię tego internatu opisała dr Halina Nocoń w publikacji „Internat w Pszczynie i jego wychowankowie 1923-1939”. Przez pszczynian ta wyjątkowa grupa uczniów była nazywana żartobliwie hrabioszkami. Młodzi ludzie uczyli się w klasach razem z miejscowymi i ponoć nie wyczuwało się różnic w traktowaniu ich przez nauczycieli. Arystokraci byli zapraszani do pałacu książąt Hochbergów.

Dlaczego akurat w małej Pszczynie arystokraci lokowali swych potomków?

– Członkowie najbogatszej arystokracji przed wojną byli wychowywani w pałacach, dworach, w luksusie, oderwani od rzeczywistości. Janusz Radziwiłł, który był bardzo ważną postacią, powiedział, że tak być nie może – opowiadał nam książę Albert Czetwertyński, syn Stanisława Czetwertyńskiego. Razem z guwernerem uradzili, że nie jest to dobre dla tych młodych ludzi. Wysłano więc człowieka, żeby przejechał przez całą Polskę i znalazł odpowiednie miejsce. – Wrócił i powiedział: „Pszczyna”, mała miejscowość ze świetnym gimnazjum klasycznym. I tak się to zaczęło – mówił książę Albert.

Pszczynę jego ojciec Stanisław wspominał potem jako bardzo szczęśliwe miejsce. – Mój ojciec powiedział, że tu były najlepsze lata jego życia – mówił książę Albert. Tu chociażby nareszcie nauczył się grać w piłkę nożną.

Od kilku lat książę Albert przyjeżdża do Pszczyny, by wręczać stypendia im. Stanisława Światopełka-Czetwertyńskiego, upamiętniające ojca. To stypendia (po 3 tys. zł) ufundowane przez księcia dla najzdolniejszych uczniów LO im. Bolesława Chrobrego.

Budynek przy ul. Kościuszki 12 w Pszczynie, gdzie w latach 1923-1939 mieścił się internat, w którym mieszkali synowie arystokratów; fot. Renata Botor-Pławecka

W 2017 r. uroczystość ta była szczególna, bo odbyła się w obecności uczestników zjazdu rodziny Czetwertyńskich. Stypendia od księcia otrzymali wówczas licealiści Natalia Koczurkiewicz – za osiągnięcia w dziedzinie języków obcych, oraz Miłosz Dudek – za osiągnięcia w naukach ścisłych. Tych utalentowanych młodych ludzi (Natalia podczas uroczystości w auli szkoły była tłumaczką na język angielski, a Miłosz grał w zespole) obficie oklaskiwało ok. 80 członków rodziny Czetwertyńskich (jak doprecyzował nam książę Albert: krewni ze strony Stanisława). Byli to goście z Kanady, Belgii, Stanów Zjednoczonych. Teresa Sapieha nazywana „Kasiunią” przyleciała aż z Kenii. Przyjechali zarówno starsi przedstawiciele rodu, jak i ci najmłodsi. Jak się szybo okazało, to bardzo radośni i spontaniczni ludzie. Gdy na scenie pszczyńskiego liceum zaczął grać Dudek Band, przy ostatnim z utworów publika nie usiedziała już na miejscach i zaczęła tańczyć. Nawet sam książę Albert znalazł się w kółeczku.

Podczas zjazdu rodzinnego Czetwertyńscy nocowali w hotelu pod Bielskiem. W hotelowym korytarzu zawiesili specjalnie przygotowane drzewo genealogiczne. Honorowe miejsce znaleźli w nim Włodzimierz Czetwertyński (18371918) i Maria Uruska (1853-1931). – Włodzimierz, po powstaniu styczniowym, w którym brał udział, został zesłany na Syberię – na 20 lat – opowiadał nam książę Albert. Rodzina Czetwertyńskich była jednak spowinowacona z rodziną carską, więc miał kto interweniować.

Wypuszczono Włodzimierza, wrócił do Polski – nie mając nic, bo mu wszystko zabrano. – Ale Czetwertyńscy mają szczęście: ożenił się z piękną, bardzo miłą i szalenie bogatą Marią – mówił książę Albert.

Oprócz Pszczyny miejscem zjazdu Czetwertyńskich był Lublin. Jak się dowiedzieliśmy wówczas od księcia, przyjechali tam nie tylko potomkowie Stanisława, ale i Seweryna. Powodem były obchody 73. rocznicy likwidacji więzienia na Zamku Lubelskim, połączone z otarciem wystawy „Czetwertyńscy. Więźniowie Zamku Lubelskiego” upamiętniającej bohaterskie życiorysy członków rodziny Czetwertyńskich. Wystawa ta przedstawiała m.in. sylwetki braci Ludwika i Seweryna, syna Ludwika – Stanisława oraz dzieci Seweryna – Stefana Andrzeja, Jerzego Włodzimierza, Marii Józefy oraz wnuczki „Maryjki”. Wszyscy związani byli czynnie z ruchem oporu i organizacjami niepodległościowymi, za co zostali aresztowani przez gestapo, przesłuchiwani i osadzeni w katowni na Zamku Lubelskim. Z lubelskiego więzienia trafili do niemieckich obozów koncentracyjnych.

– Byli przetrzymywani w jednym z najgorszym w Polsce więzień, potem zostali skazani na śmierć. Interwencja mojej prababki, która była przyjaciółką królowej włoskiej, uratowała im życie. Nie zostali straceni, ale wywiezieni do Oświęcimia. W Oświęcimiu umarł z wycieńczenia mój dziadek, Ludwik. Kolejna interwencja mojej prababki sprawiła, że z Oświęcimia wysłano rodzinę z powrotem do Lublina – byli w więzieniu dozorowanym przez granatową policję. Wszyscy myśleli, że prababci uda się spowodować uwolnienie, ale niestety tak się nie stało. Mężczyźni zostali wysłani do Buchenwaldu, a kobiety do Ravensbruck – opowiadał książę Albert.

Przy okazji zjazdu rodzinnego Czetwertyńscy planowali jeszcze pojechać do Oświęcimia, a także Krakowa, Wieliczki. Odwiedzili też kuzyna Marcina Zamoyskiego w Zamościu.

Stanisław Światopełk-Czetwertyński, ojciec księcia Alberta. Zdjęcie z czasów, gdy uczęszczał do pszczyńskiego gimnazjum; fot. archiwum LO w Pszczynie

STANISŁAW ŚWIATOPEŁK-CZETWERTYŃSKI

Syn Ludwika Czetwertyńskiego i Róży Radziwiłłówny, urodził się w 1910 r. Pszczyńskie gimnazjum ukończył w 1927 r. Po maturze wyjechał na wyższe studia w Belgii. Po nich odbył służbę wojskową w Szkole Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu. W 1933 r. ożenił się z Ewą Buxhoeveden. Młodzi dostali trzy folwarki w dobrach żołudowskich.
Gdy wybuchła II wojna światowa, walczył pod Piotrkowem. W 1941 r. razem z ojcem Ludwikiem (który spędził wcześniej 7 miesięcy w więzieniu sowieckim) i stryjem został aresztowany przez gestapo – za utrzymywanie kontaktów z „kierowniczymi osobistościami nielegalnych polskich organizacji”. Zostali skazani na śmierć. Trafili do aresztu, a w końcu do obozów Auschwitz (tam zmarł ojciec Stanisława) i Buchenwaldu.

Po wojnie (1954 r.) Stanisław został przez komunistów oskarżony o szpiegostwo na rzecz Amerykanów i Brytyjczyków, uwięziony i pozbawiony praw własności. Po rewizji procesu został uniewinniony. Zmarł w 1997 r. w Montrealu, mając 87 lat. Rodzinną posiadłość Czetwertyńskich w Warszawie zabrano pod ambasadę Stanów Zjednoczonych (znajdujący się tam Pałacyk Róży zburzono). Czetwertyńscy wiele lat się procesowali, domagając się odszkodowania za bezprawnie przejętą nieruchomość.

Stanisław i Ewa dochowali się dziewięciorga dzieci. To: Izabella Maria DuBois d’Aische, Ludwik, Maria Róża Bołdirew, Albert, Seweryn, Andrzej, Jan, Aniela Czetwertyńska-Brzozowska, Dorota Czetwertyńska-Tyszkiewicz. W pierwszych latach po wojnie rodzina mieszkała w PRL, ale – szykanowana przez komunistów – rozproszyła się po świecie, od Belgii, Francji po Kanadę i USA.

Źródło: H. Nocoń, Internat w Pszczynie i jego wychowankowie 1923-1939, Pszczyna 2010

Renata BOTOR-PŁAWECKA
(artykuł ukazał się w „Nowym Info” nr 31 z 1.08.2017)

Leave a Reply