Szczepionka przeciwko tumiwisizmowi

0
463
Glowne Program Bosko5 i Program Bosko

„Jesteś? Bosko!” – tak brzmi nazwa projektu, który powstał i został zrealizowany w jednej z pszczyńskich szkół. Celem było zachęcanie do aktywności, włączania się w akcje charytatywne, pomagania, promowania dobra; danie alternatywy dla częstego wśród młodzieży tumiwisizmu. Zwieńczeniem projektu była realizacja wielkiego marzenia młodych ludzi.

Nazwa ma dwa znaczenia. Jedno: to radość z obecności drugiego człowieka. Drugie: to nawiązanie do św. Jana Bosko (1815-1888), wzoru wychowawcy, pedagoga, autorytetu młodzieży, twórcy prewencyjnego systemu wychowawczego i założyciela zgromadzenia salezjanów i salezjanek. Jak tłumaczy Małgorzata Wiatr, nauczycielka w SP nr 4 im. J. Pukowca w Pszczynie i inicjatorka projektu „Jesteś? Bosko!”, oba te znaczenia się łączą, gdyż celem jest oparcie się na uwspółcześnionym „systemie prewencyjnym” św. Jana Bosko i podkreślenie konieczności obecności drugiego człowieka.

Chcą działać

„System prewencyjny” zapewnia obecność wychowawcy, który daje swój czas, słucha, zachęca do wspólnego działania. – Jest to forma zapobiegania… tumiwisizmowi. To słowo, niestety, dobrze oddaje nastroje, które czasem panują wśród młodzieży: wpatrzonej w telefon, komputer, znudzonej rzeczywistością, z poczuciem, że do niczego się nie nadaje. Chodzi o to, by tych młodych z tego wyrwać – mówi M. Wiatr.
Jak słyszymy, da się to zrobić.

Okazuje się, że młodzi ludzie chcą działać, mają potencjał, mnóstwo pomysłów, są otwarci, tylko trzeba ich odpowiednio pociągnąć do aktywności.

W zrealizowany w tym roku szkolnym w SP nr 4 im. J. Pukowca w Pszczynie projekt „Jesteś? Bosko!” szczególnie zaangażowało się 16 młodych ludzi – z klas od VI do VIII oraz gimnazjaliści. Propozycje działania, plan, miały wyjść od nich. Młodzież spotkała się więc i zaczęła od… marzenia: o wyjeździe do Turynu i podążania śladami św. Jana Bosko. Padło jednak wówczas bardzo ważne pytanie: Co zrobić, by przy realizacji tego marzenia wydarzyło się mnóstwo dobra?

Realizacja pomysłów

Pojawiło się wiele propozycji: współpracy ze stowarzyszeniami i organizacjami charytatywnymi, z parafią, samorządem uczniowskim, salezjanami. Stworzony został harmonogram. Za każdą z działalności miała odpowiadać konkretna osoba. Rozpoczęła się realizacja pomysłów (przy wsparciu i pod opieką nauczycieli).

Wśród wielu realizowanych akcji zaangażowano się m.in. w przedsięwzięcie „Zupa w Kato” – organizowane przez młodych duchem ludzi z Katowic gotujących posiłki dla bezdomnych. – Co czwartek cztery osoby z naszej grupy jechała do Katowic, by gotować, potem spotkać się z bezdomnymi na placu, podać im posiłek, porozmawiać z nimi – relacjonuje M. Wiatr. Została zorganizowana zbiórka mikołajkowa dla bezdomnych (produkty żywnościowe, elementy odzieży, np. skarpetki itd.). Na początku roku zbierano także przedmioty szkolne, biurowe, by je wysłać do Kamerunu. Był Szkolny Dzień Wolontariatu, w który udało się zaangażować całą społeczność szkolną.

– Zaprosiliśmy do szkoły wolontariuszy, a więc osoby pokazujące, że w życiu nie należy być biernym. Byli przedstawiciele NINIWA Team, czyli grupy ludzi jeżdżących po całej Europie na rowerach, zarażających optymizmem i dobrocią. Były osoby prowadzące klub Wysoki Zamek. Tworzą miejsce, gdzie dzieci i młodzież z Załęża mają możliwość ciekawie i wartościowo spędzić czas – opowiada M. Wiatr. Zaproszono uczestników Camino bez barier – ludzi niepełnosprawnych, na wózkach inwalidzkich, którzy z pomocą pełnosprawnych osób w zeszłym roku udali się na Camino do Santiago de Compostela.

Opowiedzieli, jak przemierzali nawet te bardzo trudne odcinki trasy (chodziło o wzajemną pomoc, budowanie wzajemnych relacji). Dla młodszych uczniów zostały zorganizowane w szkole warsztaty, w czasie których powstały kartki wysłane potem do Kamerunu. Przed świętami uczestnicy projektu „Jesteś? Bosko!” zaangażowali się w tworzenie palm wielkanocnych. Młodzież w ciągu tygodnia przygotowała ponad 200 palm, które trafiły na specjalny kiermasz (była tu duża pomoc parafii). Część uzyskanych środków przeznaczono na adopcję na odległość – dla Józefiny i Izmaela z Kamerunu (uczniowie z SP nr 4 opłacają ich edukację), część została przeznaczona na przybliżenie się do realizacji marzenia związanego z wyjazdem do Włoch.

Niezwykły Dzień Kobiet

We współpracy z samorządem uczniowskim zorganizowano specjalny Dzień Kobiet. Nieco inny niż zwykle. Uczestnicy projektu zaproponowali uczennicom starszych klas pewien pomysł (do rozważenia): dziewczyny zrezygnują z upominków, a chłopcy, zamiast zrzucać się na kwiatki, kupią produkty, które wspomogą działalność stowarzyszenia Po MOC prowadzonego przez siostrę Annę Bałchan, czyli środki czystości, środki higieny (stowarzyszenie pomaga kobietom i dzieciom dotkniętym przemocą domową, seksualną, ofiarom handlu kobietami itd.). Klasy przystały na to. Chłopcy z projektu przygotowali dla wszystkich dziewcząt występy, poczęstunek i różne atrakcje przed lekcjami oraz podczas przerw. W garniturach witali też przy wejściu wszystkie panie (koleżanki, nauczycielki, mamy), otwierali przed nimi drzwi, częstując cukierkami.

– Zrobiło to wrażenie. Tak podstawowy gest: otwarcie drzwi, przepuszczenie w drzwiach, powiedzenie dobrego słowa wystarczył, by w szkole zapanował wspaniały nastrój! Okazało się, że obecność, dobre słowo, prosty gest są ważniejsze niż coś materialnego (podarunek) – opowiada M. Wiatr. Inicjatywa ta po raz kolejny potwierdziła, że młodzież ma mnóstwo pomysłów, talentów, którymi chętnie się dzieli.

Bo ja za to odpowiadam

– W dzieciakach naprawdę jest ogromny potencjał – zapewnia M. Wiatr. Jak przyznaje, oczywiście nie jest też tak, że zawsze mają zapał do pracy. Zdarzały się bowiem chwile słabości (ma je każdy, dorośli też), ale wtedy pojawiało się poczucie odpowiedzialności: skoro zdeklarowałam się na początku roku, że wykonam pewne zadania, nawet jeśli mi się nie chce, nie ma to znaczenia. Bo ja za to odpowiadam.

Równocześnie przez cały rok trwało oszczędzane, zbieranie, szukanie środków na wyjazd. I udało się zrealizować marzenie. Zwieńczeniem projektu, oprócz wielkiej satysfakcji z podążania za ideami św. Jana Bosko i dzielenia się dobrem, było faktycznie odbycie podróży śladem patrona – m.in. na Colle Don Bosko (niedaleko Turynu), do miejsca jego narodzin. W zorganizowaniu pobytu pomogli salezjanie.

Praca w szkole to powołanie

Co dalej? – Może będzie nowy projekt? Bo praca w szkole to powołanie. Nie wiem, co przyniesie wrzesień, ale już teraz mogę powiedzieć, że deklaruję swą gotowość. Ważne, by projekt, który się pojawi, był odpowiedzią na rzeczywiste potrzeby, problemy, a nie wynikał z tego, co ja chcę – uśmiecha się M. Wiatr. Jak dodaje, zależy jej najbardziej na tym, żeby młodzi ludzie trwali przy wartościach.

– System salezjański, który mnie inspiruje, bazuje na trzech filarach: religia, miłość i rozum. Choć w dzisiejszych czasach, w imię poprawności politycznej, światopoglądowej, uciekamy w stronę świeckości, uważam, że zaproponowanie dzieciakom oparcia się na wartościach wynikających z wiary, buduje kręgosłup moralny młodego człowieka. Coś, co nie zawsze dzieci mogą wynieść z domu, a co jest bardzo potrzebne w życiu. Najważniejsze jest, byśmy mieli wspólny punkt, którym jest właściwie rozumiane dobro człowieka.

 

autor tekstu: Renata BOTOR-PŁAWECKA

Leave a Reply