Sposób na rozbudzenie w uczniach motywacji do nauki języków obcych

Studenci-wolontariusze z Maroka i Indii, dzięki którym wrocławscy uczniowie mogli w praktyce przekonać się, że warto uczyć się języków obcych; fot. archiwum B. Kwiatanowskiej

Ileż to razy słyszeliśmy od naszych uczniów, że nauka języka jest „bez sensu”, że „przecież to mi się nie przyda w życiu”. W tym kontekście chciałabym przybliżyć projekt, który realizowałam przez kilka lat we wrocławskich szkołach podstawowych. Otworzył mi on furtkę do oryginalniejszego podejścia do nauczania języka angielskiego, przełamał schematyzm moich lekcji i wprowadził do nich koloryt.

Wszystko zaczęło się od AIESEC-u, największej na świecie organizacji studenckiej, która poprzez realizację różnych projektów rozwija w młodych ludziach umiejętności liderskie. To właśnie dzięki tej organizacji odległe, nieznane naszym uczniom zakątki świata stały się bliższe.

Współpracę z organizacją AIESEC, działającą przy Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, rozpoczęłam kilka lat temu. Pracowałam wówczas w szkole podstawowej, ucząc języka angielskiego. Moje zamiłowanie do podróży i poznawania ludzi innych kultur sprawiło, że zaangażowałam się w organizowanie pobytu studentów-wolontariuszy z AIESEC-u w polskiej szkole. AIESEC realizuje bowiem kilka projektów umożliwiających również polskim rodzinom, szukającym możliwości praktycznej nauki języka obcego, przyjęcie wolontariuszy z różnych krajów.

W ten sposób w ciągu kilku lat moi uczniowie mieli okazję spotkać się na żywo z młodymi ludźmi z Brazylii, Meksyku, Chin, Indii, Singapuru, Kazachstanu czy Maroka. Poznali typowe dla danego kraju potrawy, zwyczaje i tradycje świąteczne, odmienne od naszych, dlatego intrygujące.

Na lekcjach języka angielskiego studenci prezentowali i omawiali najciekawsze zakątki swojego kraju. Raczyli nas oryginalnością i wyjątkowością zwyczajów, zabytków i przyrody. Niejednokrotnie przywozili ze sobą drobne przedmioty, nawiązujące do tradycji narodowych.

Goszcząc wolontariuszy z innych krajów, jako nauczyciel języków obcych mogłam realizować lekcje z nutką egzotyki. To przełamywało codzienną rutynę, a przede wszystkim dawało okazję do kontaktu z żywym językiem.

Sama obecność w szkole studentów z egzotycznych krajów budziła duże zainteresowanie wśród uczniów. Odmienny kolor skóry, wygląd, ubiór (np. w przypadku studentek z Indii) rozpalają ciekawość, a tym samym chęć do uczenia się. Uczniowie podejmowali rozmowy w języku angielskim.

Rodziny przyjmujące studentów-wolontariuszy (host family) również mają sposobność do nawiązania wzajemnych relacji, przede wszystkim językowych. Tym samym uczniowie mają okazję mówić po angielsku nie tylko w szkole, ale i w domu.

Obraz lasu rąk w górze na lekcjach, widok uczniów wyrywających się, aby zadać nawet najprostsze pytanie, uświadomiły mi, jaką moc i siłę odgrywa rzeczywista motywacja w nauczaniu i uczeniu się języka obcego.

Moje spostrzeżenia i obserwacje potwierdzają, że uczniowie bardzo potrzebują namacalnego, rzeczywistego dowodu, dla którego nauka języka obcego ma sens. Z tego też powodu, w miarę możliwości i zasobów, warto ubogacać lekcje językowe działaniami, które nadadzą celowość naszym staraniom i ją urealnią.

Trzeba rozbudzić w uczniach chęć podróżowania. Wtedy uaktywni się w nich ciekawość świata i poznania go w każdym, najdrobniejszym aspekcie. A przecież do tego potrzebny jest… język. Dzieci nauczą się wówczas także otwartości, tolerancji wobec drugiego człowieka. Ufam głęboko, że mimo tylu różnic między ludźmi jest szansa na to, byśmy pozostali we wzajemnym szacunku i jedności.

Beata KWIATANOWSKA
nauczyciel SP nr 50 we Wrocławiu

Leave a Reply