Przemoc wizualna. Czym otaczamy nasze dzieci

0
719
Reklama sex shopu obok sklepu z przyborami szkolnymi: fot. ID

Zjawisko przemocy od czasu do czasu wraca w obszar publicznej uwagi i troski. Jednocześnie niedocenianym, a nawet bagatelizowanym pozostaje, mimo nasilenia swego wpływu, zjawisko przemocy obrazowej (wizualnej) w przestrzeni publicznej.

W literaturze przedmiotu istnieje oczywiście terminologiczny porządek różnych pojęć, takich jak przemoc ikoniczna, symboliczna, obrazy przemocy, przemoc obrazów. Dla naszej refleksji najważniejsze są jednak nie semantyczne zakresy tych pojęć, ale ranga problemu wpływu na rozwój dzieci i młodzieży szeroko rozumianego obrazu, który narusza, niszczy i świadomie kształtuje wrażliwość, poczucie bezpieczeństwa, poczucie estetyki i etyki, emocjonalną równowagę, a nawet procesy poznawcze, takie jak uwagę, koncentrację, myślenie. Osobną kwestią (a raczej konsekwencją) jest cel marketingowy, sprzedażowy.

Przemoc obrazowa

Stojak na gazety na stacji benzynowej. W sam raz dla oczu dzieci, bo na wysokości ok. 70 cm; fot. ID

Kiedy słyszymy określenie „przemoc obrazowa”, pojawia się od razu pytanie o najpowszechniejsze i najskuteczniejsze źródła obrazu i w naturalny sposób przychodzą nam na myśl media ekranowe (telewizja, telefony, tablety, komputery, kino). „Przemoc medialna jest jednak pojęciem szerszym niż przemoc ikoniczna, […] działa na poziomie systemu społecznego […]. Media podlegają pewnym regulacjom państwa, które wytycza określone standardy i zasady ich działania” (Agnieszka Ogonowska, Przemoc ikoniczna. Zarys wykładu, Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej, Kraków 2004). Jednocześnie jest sprawą oczywistą, że media zawsze są w jakiś sposób związane z biznesem, władzą i polityką, a przemoc jest po prostu dobrze sprzedającym się towarem. „Aby pozyskać klienta, przemoc widnieje na okładkach gier, a przede wszystkim jest ona obecna w reklamie. Reklama gry „Resident Evil” pokazuje wściekłe psy rozszarpujące ludzką rękę. Reklama „Flesh Feast” przedstawia piłę łańcuchową ociekającą krwią i kawałkami ciała. Reklama gry „Quarantine” pokazuje krew ścieraną przez wycieraczkę szyby samochodu. Również hasła reklamowe odwołują się do przemocy: „Malutka dziewczynka nie potrafi gotować, ale potrafi usmażyć wroga”.

Są slogany reklamowe niemal wprost zachęcające do przemocy: „Niech rzeź się rozpocznie”, „Jesteś gotowy do zabijania?”

(W. Poznaniak, Psychospołeczne skutki przemocy występujące w grach elektronicznych, źródło: Internet).

A co z innymi źródłami obrazu, takimi jak zabawki, ilustracje do książek i gazet, nadruki na odzież, gadżety okolicznościowe, opakowania (np. słodyczy)? A co z obrazami w przestrzeni publicznej, takimi jak wystawy sklepów, murale, bilbordy? Czy w tym obszarze nie ma zasad? Czy doświadczamy tylko bezmyślności, czy świadomego, intencjonalnego działania przeciw potrzebom i możliwościom dzieci? Nie mamy narzędzi, by to jednoznacznie odkryć, ale możemy na szczęście znaleźć istotne drogowskazy dla naszej refleksji.

Obraz i myślenie obrazowe

Pierwszym drogowskazem jest rola samego obrazu. Ma on szczególne cechy (podobnie jak muzyka), które polegają na tym, że szybko jest przyjmowany przez mózg, z pominięciem analizy, i oddziałuje na nasze emocje od razu. Nasze ciało od razu reaguje na obraz, choć zazwyczaj na poziomie nieświadomym.

Przyczyna, dla której dzieci (do około 11-12 roku życia) są szczególnie narażone na takie inwazyjne oddziaływanie obrazów, którymi zostają otoczone, których doświadczają, tkwi w specyfice myślenia w tym wieku rozwojowym. Do pierwszych lat szkoły podstawowej dziecko korzysta z myślenia obrazowego i takie powinno być wzmacniane, rozwijane przez dorosłych (rodziców, nauczycieli). Dziecko, słysząc opowieść o jakimś przedmiocie, zjawisku, człowieku, miejscu, zdarzeniu, tworzy swój własny, niepowtarzalny obraz mentalny tego, co usłyszało. W jego powstanie dziecko angażuje swoją wyobraźnię, wolę, intelekt, emocje, co pozwala mu się zaangażować w dalsze poznanie, a więc uczenie się. Jeżeli w tym wieku nie wzmocnimy tej umiejętności, ona… zaniknie.

Dziecko otoczone gotowymi obrazami nie może już niczego w umyśle i sercu stworzyć, może jedynie wpisać się w szeregi osób mających takie same, gotowe wyobrażenia na dany temat. Między 8 a 12 rokiem życia dzieci wkraczają w okres rozwoju myślenia logicznego. Nie są one już wtedy całkowicie zależne od percepcji i mogą wiele z napotykanych problemów rozwiązywać w oparciu o rozumowanie, ale dotyczy to tylko tych problemów, które są realne, konkretne. Dopiero po 12 roku życia dziecko zyskuje powoli zdolność do intelektualnego analizowania postrzeganych obrazów i dystansowania się od nich. Może ocenić je krytycznie i dlatego zyskuje na nie pewną odporność. Ta tarcza ochronna musi się jednak wykształcić. Potrzeba na to kilku lat.

Odpowiedzialność wobec wartości

Dlatego wszyscy ponosimy odpowiedzialność za to, czym otaczamy dzieci. W domu, w szkole, w przestrzeni publicznej, w edukacji i kulturze.

W starożytnej Grecji słowem, które opisywało wychowanie i kulturę, było słowo „paideia”. Paideia była istotą i główną zasadą funkcjonowania wszelkich instytucji i działań społecznych. Jej celem było ukształtowanie, wyedukowanie człowieka pięknego i mądrego w oparciu o najwyższe ideały i najdoskonalsze wzorce, zaś jej podstawowym składnikiem były kwestie związane ze szlachetnością, moralnością czy dobrocią człowieka. W takim rozumieniu przemocą wizualną jest wszystko, co występuje przeciw nadrzędnym wartościom, jakimi powinniśmy otoczyć dzieci: przeciw prawdzie, pięknu i dobru, a jakie pozwalają na kształtowanie podmiotowego stosunku do siebie, drugiego człowieka i świata.

Istotą przemocy ikonicznej jest intencja nadawcy wywarcia wpływu na odbiorcę. Skuteczność przemocy polega na tym, że nadawca ma większą wiedzę i kompetencje niż odbiorca. „Widz jest biernym konsumentem gotowych znaczeń i nieświadomie
przyjmuje system wartości, których są one nośnikiem” (Agnieszka Ogonowska, Przemoc ikoniczna. Zarys wykładu, Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej, Kraków 2004).

Analiza popularnych w naszej kulturze masowej obrazów prowadzi do wniosku, że zagubiliśmy starożytną troskę o to, czym otaczamy dzieci i samych siebie. Karykaturalne, brzydkie zabawki, ubrania, opakowania spożywcze, filmy, niektóre ilustracje do książek, gadżety, plakaty, tapety, naklejki, które uznalibyśmy za przemocowe, oscylują wokół kilku emocji i postaw, na które wydają się być zorientowane. Są nimi lęk i niepokój, gniew, uprzedmiotowienie seksualne oraz coś, co możemy nazwać zaproszeniem do zwątpienia i nastroju depresyjnego. Wydaje się, że naprawdę nie ma żadnych regulacji prawnych w tych obszarach, skoro w wesołym miasteczku znajdujemy zaproszenie „chwyć
za broń!”. Na elewacji jednego z katowickich przedszkoli przez kilka lat „krzyczał” mural psychodelicznego starca z głową byka. W centrum innego miasta, przy głównym rondzie kartonowa postać kobiety pozbawionej odzieży zaprasza do sex shopu, który sąsiaduje ze sklepem z artykułami szkolno-biurowymi.

Brutalizm i brzydota wkraczają też do sztuki. Wiele ilustracji, spełniając założenie twórczości i ekstrawagancji, pomija odbiorcę i jego rozwojowe potrzeby. Dlatego do baśniowego świata dzieci wkraczają potwory, zombie, walczące fekalia, wampiry. Dlatego ich twarze są gniewne, brzydkie, zdeformowane, okaleczone. Słodkie, uczłowieczone kotki, które chodzą na koturnach, tak naprawdę mają czarne obroże, kaptury, rogi, ogony i krzyże naraz. Ten natłok znaczeń nie budzi u większości rodziców niepokoju. Nie dzieje się tak do momentu, gdy zdadzą sobie sprawę, że są częścią szerszego wpływu i oswajania z relatywizmem i nihilizmem jednocześnie. To, co oglądają, co widzą nasze dzieci, gdy mają 5, 7, 10 lat, zaowocuje modą (już istniejącą) na Instagramie na fotografowanie własnych okaleczeń i prezentację w przestrzeni Internetu.

Dlatego potrzebujemy refleksji na ten temat, rozmów, podniesienia świadomości wszystkich dorosłych, nie tylko nauczycieli, wychowawców, rodziców, ale też urzędników i polityków.

Wszystkich, którzy potrzebują wsparcia w tych działaniach zapraszamy do Fundacji Instytutu Studiów Podyplomowych „Za Horyzont”. Razem naprawdę możemy zatroszczyć się o to, czym otaczamy dzieci i młodzież.

Autorka tekstu: Izabela Dyrda – prezes Fundacji Instytutu Studiów Podyplomowych „Za Horyzont”, wykładowca Akademii Muzycznej w Katowicach oraz Instytutu Studiów Podyplomowych w Tychach. Z wykształcenia nauczyciel przedszkolny, wczesnoszkolny, oligofrenopedagog, arteterapeuta, absolwentka studiów edukacji niezależnej. Od lat pracuje z dziećmi, młodzieżą, studentami i nauczycielami. Jej zainteresowania zawodowe koncentrują się wokół wykorzystania narracji w edukacji i terapii, a w szczególności metody dramy oraz warunków wszechstronnego rozwoju dziecka w wybranych koncepcjach edukacji alternatywnej. Uczestnik i prowadząca w wielu projektach artystyczno-edukacyjnych w kraju i za granicą (m.in. Nuda to nie Sztuka, Teatr Interaktywny, Festiwal Ekspresji, Media i Teatr dla Rozwoju).

Dodaj komentarz