„Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie”, czyli… kilka słów o szkolnictwie zawodowym

Każdy nauczyciel prowadzący praktyczną naukę zawodu doskonale wie, że bez narzędzi i materiałów używanych na rynku pracy nie da się wykształcić ucznia danej specjalności; fot. pl. freepik.com

Rozpocznę nieco przewrotnie od nawiązania do Boskiej komedii Dantego Alighieri. Kiedy Wergiliusz oprowadzał autora po poszczególnych kręgach piekła, u jego progu na bramie widniał napis: „Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie”. Odnosząc ten cytat do szkół zawodowych, myślę, że nie jest aż tak źle. Jednak jako nauczyciel praktycznej nauki zawodu chciałbym podzielić się spostrzeżeniami dotyczącymi nie zawsze dobrze funkcjonującej edukacji zawodowej.

KRĄG PIERWSZY – REKRUTACJA

Młodzież, która decyduje się na edukację w szkole zawodowej, technikum lub szkole branżowej, często robi to nieświadomie. Nierzadko słyszałem od uczniów, że wybrali tak, a nie inaczej ze względu na kolegów; bo mają blisko do szkoły; bo wybrali za nich rodzice… Wielu nie wie, dlaczego właściwie znalazło się w tym miejscu.

W efekcie później kontynuują naukę, studiując zupełnie odrębny kierunek, pracują w innym zawodzie niż ten, którego się uczyli, albo szukają pracy.

Przewrotnie można stwierdzić, że szkoła zawodowa lub średnia była im potrzebna po to, żeby się dowiedzieli, czego w życiu nie będą chcieli robić. Taka sytuacja nie jest rzadkością i świadczy o tym, że coś nie do końca funkcjonuje na etapie rekrutacji do szkół ponadpodstawowych.

Istnieje więc potrzeba poświęcenia większej uwagi na zdiagnozowanie u ucznia kończącego szkołę podstawową jego zainteresowań i predyspozycji. Może powinno się to odbywać w sposób usankcjonowany prawnie, z udziałem nie tylko nauczycieli, ale i rodziców.

KRĄG DRUGI – OFERTA SZKÓŁ ZAWODOWYCH

Oferta szkół zawodowych czasami jest jak rzeka, która meandrując, wybiera najłatwiejszą drogę do pokonania. Jako wieloletniemu obserwatorowi tej kwestii nasuwają mi się pewne spostrzeżenia.

Czy oferta danej placówki edukacyjnej nie wynika przypadkiem z kwalifikacji zatrudnionych w niej nauczycieli? Czy nowo powstający kierunek wynika z rzeczywistych potrzeb rynku? Czy w danym regionie faktycznie jest zapotrzebowanie na kilkudziesięciu absolwentów danej specjalności? Czy oferta edukacyjna szkoły zawodowej nie powinna wynikać z uczciwej, dogłębnej analizy potrzeb rynku pracy? Czy nie szkoda pieniędzy, aby kształcić ludzi, którzy później nie będą mogli rozwijać kraju w oparciu o swoją nabytą wiedzę i umiejętności?

KRĄG TRZECI – SZKOŁA BRANŻOWA CZY TECHNIKUM?

Szkoła branżowa czy technikum? Szkoła branżowa może być odpowiedzią na wcześniej poruszony problem nietrafionego wyboru danej specjalności. W krótszym czasie uczeń poznaje realia danego zawodu poprzez nacisk na zajęcia praktyczne. Jeśli uzna, że wybór był słuszny, może kontynuować naukę w technikum. Być może będzie to już wtedy bardziej świadomy wybór, zgodny z zainteresowaniami ucznia i zapotrzebowaniem na rynku pracy.

KRĄG CZWARTY – CZAS PRACY NAUCZYCIELA

Etat pracy nauczyciela praktycznej nauki zawodu tak jak większości nauczycieli wynosi 18 godzin (tzw. przy tablicy).

W praktyce wygląda to tak, że część nauczycieli ma tzw. goły etat, a część jest mocno przepracowana, co negatywnie wpływa na jakość nauczania. Wielu wartościowych pedagogów musi w związku z tym szukać dodatkowego źródła zarobkowania lub po prostu zmienia zawód.

Zwiększenie obowiązkowego pensum, a w związku z tym zarobków o 50 proc., sprawiłoby, że przydział godzin lekcyjnych byłby bardziej równomierny. Zwiększyłaby się też jakość nauczania. Przemęczeni ilością godzin nauczyciele mieliby więcej czasu wolnego, a co za tym idzie – przychodziliby wypoczęci do pracy. Z kolei ci z dotychczas gołymi etatami mogliby poświęcić się bardziej pracy. Należy także zaznaczyć, że uczestnictwo w radach pedagogicznych czy szkoleniach dotyczy wszystkich nauczycieli, niezależnie od wymiaru zatrudnienia.

KRĄG PIĄTY – NARZĘDZIA I MATERIAŁY

Każdy nauczyciel prowadzący praktyczną naukę zawodu doskonale wie, że bez narzędzi i materiałów używanych na rynku pracy nie da się wykształcić ucznia danej specjalności. Dlatego każda klasa zawodowa powinna mieć dostęp do takich narzędzi i materiałów w wymiarze pozwalającym na realizację programu nauczania.

Niestety, problem rodzi się w momencie, gdy dochodzi do dystrybucji tych środków. Bywa ona nierównomierna. Tymczasem pieniądze na ten cel są publiczne i żaden uczeń nie może być tutaj poszkodowany. Nauczyciele zawodu powinni mieć zapewnioną przynajmniej minimalną sumę na zakupy tych praktycznych pomocy.

KRĄG SZÓSTY – EGZAMIN ZAWODOWY

Egzamin zawodowy trwa z reguły od 120 do 180 minut. Ten czas ma zweryfikować, czy dany uczeń opanował umiejętności zdobyte przez kilka lat nauki. Każde stanowisko egzaminacyjne jest wyposażane w materiały i narzędzia. O ile narzędzia często są przynajmniej po części na wyposażeniu placówki, o tyle materiały muszą być specjalnie zakupione dla każdego zdającego. Nierzadko w ciągu sesji egzaminacyjnej zużywane są setki kilogramów zaprawy, setki sztuk cegieł, setki metrów kabli, setki wkrętów po to, aby w stosunkowo krótkim czasie ocenić, czy ktoś opanował ogromny zakres wiedzy i umiejętności.

Najbardziej niezwykłym zjawiskiem jest to, że zadanie egzaminacyjne jest jedno, a terminów jego zdawania kilka. Nietrudno się domyślić, że uczniowie idący na pierwszy ogień mają pecha, a zarazem gorzką satysfakcję, że jako jedyni nie znali zadania egzaminacyjnego. Szczęśliwcy zdający w późniejszym terminie zazwyczaj znają już treść zadania.

KRĄG SIÓDMY – OSTATNI – EGZAMIANTOR

Egzaminatorem na egzaminie potwierdzającym kwalifikacje zawodowe może być nauczyciel, który spełnia szereg wymagań, m.in. posiada uzyskany w okresie sześciu lat przed złożeniem wniosku o wpis do ewidencji co najmniej trzyletni staż pracy w zawodzie, w którym przeprowadzany jest egzamin.

Tymczasem i na tym polu można przeżyć swoiste zaskoczenie, bo w przypadku egzaminatorów szkół zawodowych zdarzają się nie tak rzadko sytuacje, w których egzaminator posiadł zdolność do egzaminowania niemal w każdej dziedzinie. I tak murarz ocenia elektryka, tapeciarz hydraulika, a betoniarz ogrodnika. Czy umiejętność murowania może oceniać osoba, która w życiu nie trzymała w ręku cegły?
Nadzieja jednak umiera ostatnia…

Piotr ROKITA, nauczyciel praktycznej nauki zawodu (od dziewięciu lat) w Centrum Kształcenia Zawodowego nr 1 w Krakowie

Leave a Reply