Parę słów o asertywności cz.6: Zasada „jestem słoniem”

Czasem warto zapanować nad emocjami, choćby poprzez wyobrażenie sobie, że jest się wielkim, powolnie kroczącym, pewnym siebie, ale jednak łagodnym słoniem; fot. pl.freepik.com

Warto niekiedy stać się słoniem. Oczywiście takim mentalnym, wyobrażonym, bo przecież nikomu nie zależy na przybraniu zbędnych kilogramów. „Jestem słoniem” to bardziej zasada postępowania aniżeli technika komunikacji.

W niełatwej sytuacji międzyludzkiej konfrontacji, również wtedy, gdy mamy zamiar udzielić komuś odmownej odpowiedzi, napięcie emocjonalne wywołuje przyspieszony rytm działania. W rezultacie jakość naszego zachowania ulega pogorszeniu, zwiększając poczucie niepewności i potęgując niezadowolenie z siebie. W takich okolicznościach należy nad tymi emocjami, niejednokrotnie silnymi, zapanować, choćby poprzez wyobrażenie sobie, że jest się wielkim, powolnie kroczącym, pewnym siebie, ale jednak łagodnym słoniem.

Istota niniejszej zasady sprowadza się do kontroli tempa własnego zachowania. Chodzi o to, aby w sytuacji potencjalnie konfliktowej wypowiadać się wolniej, głębiej oddychać, parafrazować i dopytywać się, jeśli coś jest niezrozumiałe. Nie unikać kontaktu wzrokowego, lecz patrzeć rozmówcy w oczy.

Postawa taka pozwala uniknąć „gonitwy myśli” lub „pustki w głowie”, umożliwiając zastanowienie się nad odpowiedzią czy sposobem reakcji. Spowolnienie tempa zwiększa poczucie własnej mocy, ale i druga strona odbiera nas wtedy jako człowieka pewnego siebie. Niezwykle pomocna okazuje się tutaj mowa ciała, tworząc obraz osoby mającej poczucie własnej wartości i przekonanej do swych racji.

Zasadę „jestem słoniem” warto szczególnie stosować w okolicznościach, gdy nie za bardzo wiemy, co powiedzieć, jak się zachować, jaką podjąć decyzję. Przykładowo ktoś nas zaskoczy jakimś pytaniem lub oskarżeniem, narzucając niejako konieczność udzielenia natychmiastowej odpowiedzi bądź podjęcia szybkiej decyzji.

Wówczas to nasza nazbyt emocjonalna reakcja może wywołać u drugiej osoby potrzebę kontrataku, skutkiem czego będzie eskalacja napięcia. Tymczasem spokojny sposób reagowania ma szansę pozytywnie wpłynąć na rozmówcę, który zmieni ton na równie łagodny i mniej kategoryczny. Acz i tutaj należy zachować miarę, gdyż niewłaściwie zastosowana zasada „z rodziny słoniowatych” może, wbrew intencjom, doprowadzić oponenta do szewskiej pasji.

Jeśli już zapanowałeś nad emocjami, ale potrzebujesz jeszcze czasu na zastanowienie się, możesz zakomunikować interlokutorowi: „Jestem zaskoczony twoim stanowiskiem i trudno tak na poczekaniu się do niego odnieść, więc daj mi, proszę, kilka minut na przemyślenie sprawy”. Omówiona zasada wymaga wprawdzie sporego wysiłku woli oraz koncentracji uwagi, niemniej jednak może okazać się przydatna, zwłaszcza osobom o wysokiej reaktywności emocjonalnej.

Andrzej DOSTATNI

Leave a Reply