Parę słów o asertywności cz. 2. Czy mówisz „tak”, choć myślisz „nie”?

Nie potrafimy odmówić. Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że po wyrażeniu odmowy czujemy się tak, jakbyśmy uczynili coś złego. Wszak od dziecka uczono nas, że należy być miłym i pomagać ludziom albo że należy się słuchać przełożonych; fot. Freepik

Wprawdzie ostatnio wspomnieliśmy, że proste utożsamienie asertywności z umiejętnością mówienia „nie” stanowi nieuprawnione uproszczenie, to jednak sprawność ta wiąże się z asertywnością nieodłącznie. Przyjrzyjmy się więc jej pokrótce, zwłaszcza jeśli zdarza nam się niekiedy odrzec komuś „tak” w sytuacji, gdy mielibyśmy ochotę uczynić coś diametralnie przeciwnego.

Istota asertywności opiera się na założeniu, że każdy ma prawo być sobą, czyli wyrażać swe uczucia i poglądy, zarządzać własnym czasem i podejmować samodzielne decyzje. Tymczasem nie jest to takie proste. Jakże często ulegamy wpływom innych, tańczymy tak, jak nam zagrają, bezmyślnie wykonujemy czyjeś polecenia. Nie potrafimy odmówić. Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że po wyrażeniu odmowy czujemy się tak, jakbyśmy uczynili coś złego. Wszak od dziecka uczono nas, że należy być miłym i pomagać ludziom albo że należy się słuchać przełożonych.

Boimy się odmówić także dlatego, by nie narazić na szwank dobrych relacji z drugą osobą. Gdy jednak taka sytuacja nabiera cech powtarzalności, wzajemne stosunki mogą ulec pogorszeniu. Nie tylko z powodu nagromadzenia złych emocji, ale i ze względu na problemy w komunikacji. Jeśli godzisz się robić coś, na co nie masz ochoty, a jednocześnie nie informujesz drugiej strony o swych oczekiwaniach, to wprowadzasz ją w błąd. Zatem chcąc mieć z innymi satysfakcjonujące stosunki, musisz im jasno oznajmić, jak chcesz być traktowany.

Kluczowy element w asertywnym wyrażaniu odmowy to świadomość twego prawa do niej. Jest ona tak samo naturalna, jak wystosowana wobec ciebie prośba.

Przypomnij sobie sytuację, kiedy zgodziłeś się na coś wbrew własnej woli, a później odczuwałeś dyskomfort. Gdy ktoś ci coś proponuje albo o coś prosi, wróć do tamtej sytuacji i zastanów się, czy jeśli teraz się zgodzisz, to nie narazisz się przypadkiem na takie odczucia, co wtedy.

Niekiedy ratunkiem może być proste stwierdzenie: „Muszę się nad tym zastanowić”. Niekorzystne decyzje podejmujemy często pod wpływem chwili, stąd warto dać sobie czas do namysłu. Nie jesteś też zobowiązany do tłumaczenia się ze swego wyboru. Oczywiście, jeśli o coś prosi cię ktoś bliski, wypada wyjaśnić, dlaczego nie możesz uczynić tego czy tamtego. Jednak w stosunku do osoby obcej krótkie „nie, dziękuję, nie jestem zainteresowany” zamyka sprawę. Zwłaszcza gdy masz na linii nachalnego telemarketera.

Zdarza się również, że robimy coś, na co nie mamy ochoty, lecz wcale nie zamierzamy tego zmieniać. Każdy z nas jest inny, ma inne potrzeby, plany, cele do zrealizowania. Wprawdzie masz prawo odrzec „nie”, ale i masz w pełni słuszne prawo powiedzieć „tak”. Ważne jest tylko, byś godząc się na wykonanie nawet niebudzącej entuzjazmu czynności, podejmował decyzję ze względu na istotne dla siebie wartości, abyś był wolny w swym wyborze, a nie czuł się przymuszony i bezwolny jedynie z tej przyczyny, że nie umiesz komuś odmówić.

Herbert Fensterheim, amerykański psycholog i współtwórca teorii asertywności, przekonywał: „Jeśli masz wątpliwości, czy dane zachowanie jest asertywne, sprawdź, czy choć trochę zwiększa twój szacunek do samego siebie”.

Andrzej DOSTATNI

Parę słów o asertywności

1 KOMENTARZ

Leave a Reply