Opowieść o Jerozolimie

0
557
Katowiccy harcerze w Jerozolimie; fot. fot. archiwum Hufca ZHP Katowice

Opowieść nie musi być zepchnięta na margines w naszej kulturze. Ba! Nawet nie może, bo ma duże znaczenie w edukacji. Przecież nauczyciel – przekazując wiedzę – musi ciekawie opowiadać. To najważniejsze przesłanie warsztatów „Jesienne Inspiracje”, które 15 listopada zorganizowała Fundacja za Horyzont, działająca przy Instytucie Studiów Podyplomowych w Tychach.

Dlaczego potrzebujemy opowieści? – Bo mamy kryzys słowa. Boimy się opowiadać i przede wszystkim nie umiemy słuchać. Badania amerykańskie wykazały, że rozmawiamy ze swoimi dziećmi zaledwie osiem minut dziennie – powiedziała na wstępie „Jesiennych Inspiracji” Izabela Dyrda, prezes Fundacji Instytutu Studiów Podyplomowych Za Horyzont.

– Niektórzy moi studenci byli przerażeni ćwiczeniem, którego elementem było opowiadanie na żywo. Jak kryzys słowa może odbić się na jakości nauczania? Co się stanie, jeżeli nauczyciele nie będą pięknie opowiadać na lekcji? – kontynuowała Izabela Dyrda. – Z harcerstwa pamiętam gawędę przy ognisku. Przenosiła nas w inny świat. W kulturze europejskiej zanika to, co wciąż żywe jest np. w Afryce, gdzie opowieści w dużej mierze budują tożsamość, wyjaśniają emocje i to, co dzieje się z ciałem i psychiką – zakończyła Izabela Dyrda. Uczestnicy warsztatów wysłuchali opowieści o wyprawie do Izraela katowickich harcerzy.

Gośćmi spotkania byli Karolina Grossmann-Szczepaniec i Bartosz Bialik, opiekunowie 12. Próbnej Drużyny Wędrowniczej „Ostatni Sojusz Ludzi i Elfów” Hufca ZHP Katowice. Wraz z grupą młodzieży półtora roku przygotowywali się do „Misji Syjon”. Wyprawa do Ziemi Świętej miała na celu nie tylko zobaczenie najważniejszych miejsc dla chrześcijaństwa, ale też zderzenie teoretycznej wiedzy religijnej z rzeczywistością oraz szukanie związków Katowic i Górnego Śląska z Izraelem.

Harcerze sami zaplanowali podróż i w dużej mierze sami zdobyli na nią fundusze. Postanowili nie wyjeżdżać z biurem turystycznym ani w ramach zorganizowanej pielgrzymki. – Mogliśmy liczyć tylko na własne nogi i lokalną komunikację publiczną. Dzięki temu widzieliśmy miejsca i przyrodę, których turyści i pielgrzymi nie są w stanie zobaczyć. Nocowaliśmy m.in. w kibucu (spółdzielcze gospodarstwo rolne) w pobliżu Nazaretu lub w namiocie na dachu jednego z domów w Jerozolimie.

Nasza wyprawa stała się też okazją do kolekcjonowania spotkań z ciekawymi ludźmi – mówił Bartosz Bialik.

I tak na dzikiej plaży nad jeziorem Genezaret odbyło się spotkanie z nurkiem z… Fidżi. Okazało się, że to pracownik ambasady tego wyspiarskiego państwa w ogarniętej wojną Syrii. W Izraelu oczekiwał na transport do swojego kraju. Innym razem katowiccy harcerze rozmawiali z Rachelą, studiującą w Hajfie czarnoskórą Żydówką z Etiopii. Do Jerozolimy przyjechała, aby pomodlić się pod Ścianą Płaczu. Wreszcie religijną dysputę toczyli z pewnym Japończykiem, wyznawcą animizmu. – Pytał, jak to jest z tym naszym Mesjaszem. Nadal na niego czekamy, choć on już kiedyś przyszedł… Fascynowało go to, że są namacalne miejsca, po których stąpał nasz Bóg – mówił Bartosz Bialik.

Harcerze odwiedzili Yad Vashem (Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu) w Jerozolimie. W Ogrodzie Sprawiedliwych wśród Narodów Świata odnaleźli drzewko Ślązaka Henryka Sławika – w czasie II wojny światowej uratował 30 tys. polskich uchodź
ców (w tym 5 tys. Żydów), którzy znaleźli się na Węgrzech. Za to zginął w niemieckim obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen. Natrafili też na relacje ocalonych z Holocaustu z Mikołowa i Gliwic, a w bazach ofiar wyszukali wielu górnośląskich Żydów. Z kolei na górze Syjon odwiedzili katolicki cmentarz, na którym pochowany jest niemiecki fabrykant Oskar Schindler, który uratował przed zagładą ok. 1200 swoich żydowskich robotników przymusowych.

Podróżując lokalną komunikacją i pieszo, katowiczanie zetknęli się z krwiobiegiem miast, w których bywali. Jak zapewnili, przekaz telewizyjny i polityczny z Izraela to jedno, a życie na ulicy, bazarze i tarasie kawiarnianym to drugie.

Wyprawa obaliła nieco mitów i stereotypów. Okazało się, że na co dzień Żydzi i Arabowie nie tylko żyją obok siebie, ale wspólnie uczą się, pracują i odpoczywają.

Harcerze przekonali się o tym, odwiedzając muzułmańską szkołę czy plażę w Hajfie, gdzie ze słońca korzystały rodziny żydowskie, arabskie i chrześcijańskie. – Kiedy ludzie dowiadywali się, że jesteśmy z Polski, reagowali z entuzjazmem – mówi B. Bialik.

O tym, że jednak nie wszystko w Ziemi Świętej jest w porządku, przekonali się, jadąc autobusem w rejonie muru oddzielającego Izrael od Autonomii Palestyńskiej. – Żołnierze dokładnie kontrolowali pasażerów z Palestyny, którzy codziennie jeżdżą do pracy i szkoły po izraelskiej stronie muru. Musieli przechodzić przez specjalne bramki. Odczuwaliśmy tę sytuację jako swoistą segregację ludzi – mówiła Karolina Grossmann-Szczepaniec.

Bliski Wschód to także doświadczenia z kuchnią. – Okazuje się, że do kebabu – jako dania narodowego – przyznają się i Arabowie, i Żydzi (w wersji koszernej). Harcerze próbowali też falafeli – smażonych kotlecików z ciecierzycy bądź bobu z przyprawami i sosem, podawanych w pszennej bułce (picie). „Smaczny był sabih – danie kuchni ulicznej (kanapka z plastrami grillowanego bakłażana i jajkami gotowanymi na twardo), które do Izraela sprowadzili Żydzi z Iraku.

W drugiej części „Jesiennych Inspiracji” Marzena Czempiel-Białas, nauczyciel, logopeda, pasjonat rękodzieła we wszystkich formach, przeprowadziła warsztaty robienia papierowych lampionów. Był też czas na wymianę doświadczeń edukacyjnych przy napoju imbirowym oraz wspólne śpiewanie przy akompaniamencie gitary.

Fundacja Za Horyzont działa przy Instytucie Studiów Podyplomowych w Tychach. To platforma do spotkań nauczycieli, którzy chcą tworzyć lepszą edukację. Chcą spoglądać za horyzont przyzwyczajeń i schematów. Mają pasję, pomysły i refleksję – jak jest, a jak mogłoby być? To spotkania otwarte również dla rodziców i studentów kierunków pedagogicznych. Temu służy m.in. cykl warsztatów „Inspiracje”. Fundacja wspiera rozwój zawodowy i osobisty osób związanych z oświatą, m.in. poprzez dofinansowanie studiów podyplomowych w ramach programu „Potrzebuję – studiuję”.

Leave a Reply