Umiarkowanie jest wskazane także przy wypoczynku; fot. Freepik

W tradycji filozoficznej cnota umiarkowania (łac. temperantia) jest wymieniana jako druga z cnót kardynalnych, ponieważ ma do odegrania szczególną rolę. Sprowadza się ona do panowania nad uczuciami i pożądaniami. Najsilniej z naszym życiem związane są uczucia przyjemności i przykrości. I przede wszystkim do nich odnosi się omawiana cnota. Uczucia te dotyczą czynności, które mamy wspólne ze zwierzętami. Chodzi o odżywianie się i przekazywanie życia. Cnota umiaru ma je uczynić czynnościami ludzkimi.

„Moc ognia dobroczynna”

Myśl starożytna daje nam dwie biegunowo odmienne oceny roli uczuć. Z jednej strony Epikur (341-270 p.n.e.), twórca (a jakże!) epikureizmu, twierdził, że człowiek winien iść za głosem własnych potrzeb i pragnień, które w jego życiu odgrywają pierwszorzędną rolę. Z drugiej zaś strony Zenon z Kition (ok. 335-ok. 263 p.n.e.), założyciel szkoły stoików, nauczał, że namiętności należy wyeliminować z ludzkiego życia, bo same w sobie są złe.

Z żadnym z tych jednostronnych poglądów nie sposób się zgodzić. Otóż wyzbycie się uczuć byłoby równoznaczne z okaleczeniem ludzkiej natury. Jednak nie można także pozostawić uczuć, a tym bardziej namiętności, samym sobie. Winniśmy je opanować i czerpać z nich bodziec do działania, stosownie do słów Friedricha Schillera z poematu Pieśń o dzwonie z 1799 roku: „Moc ognia bywa dobroczynna, kiedy człek ją w ryzach trzyma”.

Między brakiem a nadmiarem

„Ta sama woda pozwala łodziom pływać albo je zatapia” – przywołuje wschodnie przysłowie włoski barnabita Giuseppe Moretti. Zawsze zdumiewały go zjawiska powodzi i oberwania chmury, wszak siejąca zniszczenie woda jest tą samą, która użyźnia i ożywia ziemię. „Rybacy rzeczni mówili mi, że nagłe i katastrofalne przypływy wyrządzają wiele szkód, ale dają też dobre wyniki oczyszczania dna z zalegających odpadów i odnowienia fauny wodnej” – pisze.

Inne siły natury – ogień, wiatr i słońce – również mogą niszczyć lub budować. Podobnie ambiwalentną treść niosą ze sobą ludzkie uczucia. Same w sobie nie są one dobre ani złe. Dopiero dobry lub zły użytek z tkwiącej w nich siły decyduje, czy czyn popełniony pod ich wpływem jest dobry bądź zły. Oddziaływanie wychowawcze ma je uporządkować i utrzymać w równowadze. Takie przekonanie odnajdujemy m.in. w etyce Arystotelesa, dla której fundamentalne było pojęcie złotego środka, czyli równowagi między brakiem a nadmiarem.

Jak w samochodzie…

Innymi słowy, cnota umiaru oznacza umiejętność tworzenia ładu w sobie. Bo są w nas rzeczy dobre, w tym pragnienia i popędy, które służą tak utrzymaniu życia, jak i podtrzymaniu gatunku. Może się jednak zdarzyć, że pozbawione kontroli odwrócą ten naturalny porządek rzeczy. A naturalne w przypadku człowieka jest to, aby władzę sprawowały rozum i wola.

Na łamach „Płomyczka” z 2001 r. Wiktor Szafijański zadał młodemu czytelnikowi taką oto zagadkę: „Aby skutkom czynności lub zdarzeń nie ulec, w życiu umiarkowanie potrzebne. Jak w samochodzie… Zgadnij, co?”. Otóż tak, hamulec!

Postaci cnoty umiarkowania:

Wstrzemięźliwość w przyjmowaniu pokarmów oraz wstrzemięźliwość w przyjmowaniu napojów, czyli trzeźwość. Trzeźwość ma za przedmiot trunki, i to nie byle jakie, bo zawierające alkohol i mające własność silnego podniecenia człowieka, a nawet pozbawienia go rozumu.

Czystość osobista, której posiadanie pozwala nam kierować własną seksualnością w taki sposób, że zawsze odpowiada to moralnemu dobru. O tej cnocie, będącej wyrazem zachowania umiaru w dziedzinie życia płciowego, dziś się niekiedy zapomina, tyle że bywa to brzemienne w skutkach.

Łagodność ma powściągać poruszenia gniewu i dać takie nad nim panowanie, aby tylko na rozkaz rozumu i woli oddawał im do dyspozycji swą siłę. Z kolei zadaniem wyrozumiałości jest hamować pragnienie wzięcia odwetu i wymierzenia kary za popełnione zło i nie pozwalać, aby przekraczało granice słuszności.

Pokora polega na uznaniu własnej ograniczoności, niewynoszeniu się ponad innych i unikaniu chwalenia się swymi osiągnięciami. Innymi słowy, zadaniem tej cnoty jest nie pozwalać, abyśmy w dążeniu do ciągłego wzrostu i rozwoju nie zapominali o granicach, które nam stawia nasz charakter istot przemijalnych i w dodatku grzesznych.

Pilność ma za zadanie miarkować pęd do nabywania wiedzy. Chodzi z jednej strony o okiełznanie nadmiernej chęci, aby wiedzieć wszystko o wszystkim, a z drugiej – o zwalczanie niedoboru tego pożądania, czyli lenistwa i braku ciekawości. Jak widzimy, współczesne znaczenie słowa „pilność” w małym stopniu odzwierciedla jego istotę.

Umiejętność wypoczywania, która oznacza umiarkowanie w rozrywkach i zabawach. Rzecz oczywista, że nadmiar ich pożądania jest czymś niewłaściwym, ale i ich niedostatek właściwie pojętego wypoczynku przynosi szkody, jak to jest w przypadku pracoholizmu, który prowadzi do wyczerpania sił witalnych.

Skromność, której zadaniem jest nadanie pewnego umiaru w ludzkim zachowaniu i wyglądzie. Cnota ta sprawia, że w swym sposobie poruszania się, formułowania wypowiedzi, tudzież w ubiorze człowiek miarkuje się tak, by nikogo nie urazić.

O chodzeniu po linie

Pewnego razu dwaj przyjaciele zostali oskarżeni wobec króla o wspólne przewinienie. Król, który ich lubił, chciał im okazać łaskę. Nie mógł ich jednak uniewinnić, bo prawo jest prawem i nawet słowo królewskie jest tutaj bezsilne. Ogłosił więc wyrok, aby obaj, jeden za drugim, przeszli po linie rozpiętej nad głęboką przepaścią; ten, który dotrze do przeciwległego brzegu, zostanie przy życiu. Jak powiedział, tak uczyniono i pierwszy z przyjaciół dotarł cało do celu. Drugi, stojąc na swoim miejscu, zawołał: – Przyjacielu, powiedz mi, jak zdołałeś przejść nad tą straszliwą przepaścią? – Nie wiem – odparł tamten. – Powiem ci tylko, że jak mnie ciągnęło w jedną stronę, przechylałem się w drugą.

(na podst. Kazimierz Wójtowicz, Ramotki, Wrocław 1993, s. 135)

CZYTAJ POPRZEDNIE ARTYKUŁY Z CYKLU „O KSZTAŁTOWANIU CHARAKTERU”:

O kształtowaniu charakteru cz. 4: Roztropność, czyli „woźnica cnót”

O kształtowaniu charakteru cz. 3: Cnoty, czyli „dobre sprawności”

O kształtowaniu charakteru cz. 2: cokolwiek czynisz, patrz końca

O kształtowaniu charakteru cz. 1

Dodaj komentarz