O kształtowaniu charakteru cz. 14. Oględność, czyli o uwzględnianiu istotnych okoliczności

Sztuka kierowania samochodem wymaga oglądania się na wszystkie strony. Również człowiek roztropny powinien widzieć kolejne etapy swojego planu w świetle konkretnych warunków, które go otaczają; fot. pl.freepik.com

Kolejnym składnikiem cnoty roztropności, który kieruje naszą uwagę ku przyszłości, jest oględność (łac. Circumspectio) oznaczająca umiejętność ujmowania planu własnych działań w określonych warunkach jego realizacji. Chodzi tu o pewną giętkość, elastyczność umysłu, która stanowi niezbędne dopełnienie omówionej uprzednio zdolności przewidywania. A to dlatego, że nie sposób wszystkiego dokładnie przewidzieć i trzeba dać sobie możliwość reakcji na niespodziewane zdarzenia.

Oczy dookoła głowy

Gdy obmyślimy ciąg projektowanych czynności, musimy pamiętać, że będzie on realizowany nie w naszym umyśle, lecz w zmiennych okolicznościach życia, gdzie wszystko znajduje się w ruchu. Pragnąc trzymać się z góry założonego planu, należy zawsze liczyć się z tym, że coś może go pokrzyżować. Działać oględnie oznacza zatem „rozglądać się”, bo tak dosłownie przekładamy z łaciny źródłosłów: circum (dookoła) i specto (patrzeć).

Jako przykład zastosowania oględności w  praktyce o. Jacek Woroniecki (1878–1949) przywołuje sztukę prowadzenia pojazdu w mieście, która wymaga od kierowcy oglądania się na wszystkie strony, a nawet zerkania w lusterko wsteczne, aby się nie zderzyć z innymi uczestnikami ruchu drogowego.

„Tak i człowiek roztropny winien być oględnym, to jest nie tylko przewidywać kolejne czynności swego planu, ale widzieć je zawsze w świetle konkretnych warunków, które go otaczają i których znajomość może się ogromnie przyczynić do sprawnego wykonania zamierzenia. Tu zmysł rzeczywistości, czyli oczy szeroko otwarte na to, co się koło nas dzieje, jest koniecznym warunkiem powodzenia” – dodaje dominikanin.

Przywołany związek frazeologiczny „mieć oczy szeroko otwarte” oznacza być czujnym, uważnym, by dostrzec to, co należy. Czasem mówi się również, że ktoś ma oczy dookoła (albo z tyłu) głowy. Tak ów sens wyraził były polski kolarz Krystian Zajdel, gdy w jednym z wywiadów wyjaśnił, iż pragnąc wygrać etap, należy w peletonie uwzględniać wszystko, co się wokół dzieje: „Jest bardzo ciasno, a jedzie się z bardzo dużą prędkością. Trzeba mieć oczy dookoła głowy. Jest wiele niebezpiecznych momentów w wyścigu. Dziury w drodze, piaski, ostre zakręty, przejścia dla pieszych, trzeba być cały czas czujnym i skoncentrowanym”.

Co dziś, a co jutro

Według Uniwersalnego słownika języka polskiego PWN, oględny to „mający wzgląd na kogoś lub na coś; delikatny, powściągliwy, ostrożny, umiarkowany”. Można być oględnym w stosunku do kogoś lub czegoś, powiedzieć o czymś w oględny sposób bądź w oględnych słowach. Autorzy słownika wspominają także o oględnej polityce. Za ilustrację tego ostatniego kontekstu niech posłuży fragment przemówienia ks. prymasa Stefana Wyszyńskiego (1901–1981), wygłoszonego podczas Karnawału Solidarności, przypadającego na okres 15–16 miesięcy między podpisaniem porozumień sierpniowych a wprowadzeniem stanu wojennego, odznaczającego się  m.in. względnym uwolnieniem swobód obywatelskich oraz ograniczeniem cenzury.

Otóż w grudniu 1980 roku prymas przestrzegał warszawskich kapłanów, iż „potrzeba nam dziś tego, co święty Tomasz nazywa circumspectio, a więc «oglądania się» wokół zanim się podejmie taką czy inną decyzję. A może jeszcze nie czas, może jeszcze trzeba poczekać, bo to jest proces skomplikowany, złożony. To jest nie tylko życie naszego Narodu, ale całego zespołu narodów, których bytowanie jest wzajemnie uwarunkowane”.

Niedługo potem Wyszyński zwrócił się również do delegacji „Solidarności” ze wskazaniem, iż „nie jest łatwo przebijać nowe tory, nowe szlaki w gęstym lesie. Trzeba rozglądać się na prawo i lewo, aby dobrze rozeznać, co można zrobić. Co można zrobić dzisiaj, co dopiero jutro, później, w dalszym rzucie, aby drogę, na którą weszliście, utrzymać”.

Dodał, że wprowadzenie sprawiedliwych zmian społecznych wymaga ciągłego wiązania „najszlachetniejszych porywów z dobrem Rzeczypospolitej”, po czym podsumował, że aby „chcieć wiele i osiągnąć wiele, trzeba mieć dużo cierpliwości” i „umiejętności przewidywania tego, co jest do zrobienia dziś, a co jutro”.

Plan, który można zmienić

Jak to było w przypadku zdrowego osądu (łac. ratio), tak i tutaj należy strzec się uporu i doktrynerstwa, które skłaniałoby nas do realizowania zamierzeń w sposób nieoględny, tj. bez uwzględnienia istniejących warunków, niekiedy nawet wbrew nim. Osoba oględna bierze pod uwagę okoliczności działania, które wprawdzie nie stanowią jego istoty, jednak mogą skutecznie zniweczyć cel, ku któremu się zmierza, a przy okazji wyrządzić konkretne szkody. Myśl tę wyraża łacińska maksyma: Sapientis est consilium mutare, oznaczająca, że człowiek rozumny nie waha się zmienić zdania.

Istnieje parę odmian tego powiedzenia, które nadają mu różne zabarwienie. Przykładowo filozof rzymski Seneka Młodszy (około 4 r. p.n.e. –65 r. n.e.) w swej rozprawie O dobrodziejstwach (oryg. De beneficiis) pisał, że nie przynosi ujmy zmieniać plany przy zmianie okoliczności (łac. Non est turpe cum re mutare consilium). Wskazuje on tutaj na kluczowy czynnik wymuszający niekiedy zmianę planów, jakim jest res, tj. sytuacja, stan faktyczny.

Tak samo żyjący w I wieku p.n.e. Publiliusz Syrus, twórca aforyzmów i ostatni znaczący przedstawiciel teatru Republiki rzymskiej, podkreślał, że natura dobrego planu polega na tym, iż jest to plan, który da się zmienić (łac. Malum est consilium, quod mutari non potest).

Jeszcze ambitniej brzmiąca wersja tego powiedzenia głosi, że nie ma planu, którego nie można zmienić (łac. Nullum consilium est quod mutari non potest). Jest wreszcie najbardziej wyrazista odmiana tejże mądrości, która uwypukla kontrast między człowiekiem rozsądnym z jednej strony a nierozsądnym z drugiej: Prudentis est mutare consilium; stultus sicut luna mutatur, czyli człowiek roztropny powinien zmieniać swe zdanie, gdy wymagają tego okoliczności. Tymczasem głupiec zmienia się tak często, jak księżyc.

Dobrym sposobem na kształtowanie u dzieci i młodzieży oględności, wyrażającej się zdolnością do oceny sytuacji w zależności od zmieniających się okoliczności, jest zachęcanie ich do aktywnego uczestnictwa w grach zespołowych, co dawałoby im szansę nabycia umiejętności szybkiego i trafnego podejmowania decyzji. Wie o tym każdy piłkarz, któremu zdarzyło się choć raz zagrać „na pamięć” ze skutkiem takim, iż zanim piłka doleciała na miejsce, nie czekał już na nią żaden z partnerów.

Piotr T. NOWAKOWSKI

O dębie i trzcinie

Nad brzegiem stawu rósł sobie dąb: barczysty, mocny i dumny. Dumny ze swej potęgi: żaden upał, żaden wiatr nie był silniejszy od niego. Nieco dalej na podmokłym gruncie tkwiła trzcina: wyglądała mizernie i gięła się przy każdym powiewie.

  • Żal mi cię – powiedział pewnego razu dąb. – Gdybyś była bliżej mnie, chroniłbym cię chętnie przed wirami powietrza. – Bardzo to miłe z twej strony – odrzekła skromnie trzcina. – Ale mną się nie przejmuj! Przyjdzie silny podmuch, to schylę się aż do ziemi i nie dam się złamać. Kiedy burza przejdzie, powstanę.

– Ja oprę się każdemu wietrzysku! Dąb potrząsnął dumnie koroną. – Nigdy się nie ugnę.

W nocy przeszedł okropny huragan. Trzcina nachyliła się aż do ziemi, a oporny dąb został wyrwany z korzeniami. Rano obok powalonego olbrzyma znów stała wyprostowana mała trzcina.

(na podst. Kazimierz Wójtowicz, Notki, Wrocław 1992, s. 54)

Leave a Reply