W Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 4 w Tychach od trzech lat nie ma dzwonka. Uczniowie korzystają z zegarów (jeden z nich widoczny jest na zdjęciu na ścianie klasy; fot. ZSP nr 4

W Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 4 w Tychach od trzech lat na korytarzach nie słychać dzwonka wzywającego na lekcje i oznajmiającego przerwy. Nie dlatego, że się zepsuł. Po prostu zrezygnowano z niego. Efekty? W szkole jest ciszej, a uczniowie są bardziej skupieni. Są też bardziej odpowiedzialni, bo sami uczą się zarządzać czasem.

Zmierzyliśmy kiedyś poziom hałasu, jaki emituje nasz dzwonek. Wyszło ok. 90 decybeli – mówi Anna Damaschk, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 4 w Tychach.

Tymczasem przepisy dopuszczają maksymalne natężenie dźwięku na poziomie 85 decybeli. Co ciekawe, w szkolnym dzwonku nie ma możliwości zmniejszenia głośności. Zauważyliśmy, że taki hałas bardzo niekorzystnie wpływał na uczniów. Źle go znosili. Dzieci zrywały się na sygnał, krzyczały. Pod koniec lekcji wyczuwalna była też gęstniejąca atmosfera niecierpliwości – dodaje Anna Damaschk.

Jak wyjaśnia dyrektor ZSP nr 4,

rezygnacja z dzwonka była pierwszym krokiem do zmiany modelu szkoły, który nadal tkwi bardzo w dziewiętnastowiecznym, pruskim modelu edukacji.

Szkolny dzwonek jest wymysłem pruskiego systemu edukacji. Miał on za zadanie kształcić karnych, posłusznych ludzi, którzy mieli pracować w zautomatyzowanym przemyśle. Tymczasem my dziś chcemy wychowywać ludzi świadomych, kreatywnych i odpowiedzialnych. Dlatego wyjęliśmy pierwszą cegiełkę z tego pruskiego muru – mówi Anna Damaschk.

Po odłączeniu dzwonka w każdej sali i na korytarzach zawieszono zegary oraz spis godzin, o których zaczynają się lekcje i przerwy. O zakończeniu lekcji informuje też nauczyciel. Jakie to przyniosło efekty?

Pomimo, że zajęcia nie są przedłużane, każdy uczeń spokojnie, we własnym tempie kończy pracę. Dzieci są bardziej skupione i spokojniej wychodzą na przerwy. – W szkole jest ciszej. A skupienie i cisza są sprzymierzeńcami w nauce – mówi dyrektor Damaschk.

Nie do przecenienia jest również fakt, że teraz uczniowie

uczą się samodzielnego odmierzania czasu i gospodarowania nim, a co za tym idzie wykształcają poczucie odpowiedzialności. Dzwonek skutecznie zdejmował z nich te obowiązki.

W kontroli godzin trzeba pomagać pierwszakom, ale już dzieci z klas drugi i trzecich radzą sobie doskonale. – Brak dzwonka nie spowodował lawinowych spóźnień na lekcje. Owszem, zdarzają się takie przypadki, ale one miały miejsce i wówczas, kiedy działał dzwonek – mówi Anna Damaschk.

Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 4 w Tychach stara się wyjmować kolejne cegły z muru systemowej oświaty. Przykładem jest trwająca już drugi rok innowacja matematyczna. W klasach 5-8 nauczyciele matematyki dostosowują poziomu nauczania do potrzeb, zainteresowań i umiejętności poszczególnych uczniów. Dziecko, które potrzebuje więcej czasu na opanowanie zagadnienia – dostaje go. Aby rozwinęło skrzydła, a nie kuliło się w ławce ze stresu. Nie oznacza to jednak, że dobry matematyk się nudzi i cofa w rozwoju. Z nim pracuje się odrębnie.

W tym roku są już pierwsze efekty tej innowacji. Poprawiły się wyniki egzaminu ósmoklasisty z matematyki. – Chodzi o to, żeby dzieci pokochały „królową nauk”, a nie bały się jej. Nie może być bowiem tak, że ktoś ze strachem idzie do szkoły – uważa dyrektor ZSP nr 4.

Ponadto tyska szkoła stara się wprowadzać na lekcjach doświadczenia, eksperymenty i zajęcia, w których uczniowie uczestniczą aktywnie. – Jeżeli działamy, to szybciej się uczymy. Tak działa nasz mózg – wyjaśnia Anna Damaschk i dodaje:

Jeden z naszych rodziców zauważył, że jego pociecha zaczęła lubić chodzić do szkoły i udaje się tam uśmiechnięta. Zapytał nawet, co się dzieje, czy dzieci na pewno nadal się u nas uczą, bo to niemożliwe…

(J)

Obudziliśmy pasję wśród nauczycieli

Leave a Reply