Geograf na Spitsbergenie cz. 1: Badania z bronią na ramieniu

0
203
Autor na kopule nalodzia „wrocławskiego”

Z racji moich zainteresowań glacjologicznych i polarnych chciałbym przybliżyć czytelnikom temat Spitsbergenu. Tekst, ze względu na wielowątkowość, podzieliłem na dwie części. Chciałbym przedstawić w nim podstawowe informacje geograficzne, przyrodnicze, historyczne, a także praktyczne. Jako że od mojej pierwszej wyprawy polarnej upłynęło już sporo czasu, znajdzie się tu również miejsce na wspomnienia, które zawsze wywołują nostalgię i chęć powrotu do „polskiego domu pod biegunem”, czyli polskiej stacji polarnej w Hornsundzie.

Ale zacznijmy od samego początku. Na trzecim roku studiów geograficznych padła propozycja udziału w wyprawie na Spitsbergen w charakterze asystenta terenowego. Niewiele myśląc, zaraz po zajęciach zgłosiłem się do osoby prowadzącej, aby dowiedzieć się więcej szczegółów. I tak rozpoczęła się moja polarna przygoda. Ten zbieg okoliczności i szybkie, zdecydowane działanie umożliwiły mi udział w XV Wyprawie Uniwersytetu Śląskiego na Spitsbergen, która odbyła się jeszcze w zeszłym wieku…

Przygotowania do wyprawy obejmowały zaplanowanie całego procesu logistycznego – spoczywał on głównie na barkach naukowców z UŚ, zaprawionych w bojach
polarnych. Moim zadaniem było zaplanowanie i zakup prowiantu oraz sprzętu na dwa miesiące. Oczywiście trzeba było to wszystko też zapakować do „choboków”, czyli plastikowych beczek, opisać i nadać na statek do Gdyni.

Podróż na Spitsbergen drogą morską trwa około tygodnia. Statek płynie z Gdyni do Hornsundu, przemierzając cztery morza: Bałtyckie, Północne, Norweskie i Grenlandzkie. My płynęliśmy w 1999 roku rosyjskim statkiem o wdzięcznej nazwie „Profiesor Sztokman” i co najlepsze, nikt z rosyjskiej załogi nie potrafił nam wskazać, kim właściwie był ów profesor.

Pobyt w Polskiej Stacji Polarnej, zwanej „polskim domem pod biegunem”, był w moim przypadku bardzo krótki, bo po zaledwie kilku godzinach udaliśmy się łodzią motorową w rejon Lodowca Werenskiolda, gdzie miałem prowadzić moje badania. Pod moreną boczną tego lodowca zlokalizowana jest Stacja Glacjologiczna Uniwersytetu Wrocławskiego, zwana popularnie „Baranówką” od nazwiska wybitnego glacjologa Staszka Baranowskiego, który zginął śmiercią tragiczną na Antarktydzie. Ten niewielki domek traperski, zwany na Svalbardzie husem (stąd też druga nazwa Werenhus), był dla mnie i kilku pozostałych uczestników domem na prawie dwa miesiące.

Warunki iście spartańskie – woda bieżąca w potoku (ok. 4 stopni Celsjusza), toaleta na morenie i w okolicznych skałach. Agregat na szczęście dostarczał prąd, ale w sumie nie był aż tak konieczny, bo ciągły dzień polarny zapewniał oświetlenie 24 godziny na dobę. Wykorzystywaliśmy go głównie do ładowania urządzeń elektronicznych. Hus był ogrzewany piecem, który musieliśmy sami dostarczyć i zamontować, a transport umożliwił nam bardzo rzadko spotykany, ale wymyślny środek transportu – tzw. tundrochod (rodzaj taczki z kołem od motoroweru).

Moim zadaniem był opis, kartowanie i badanie niecodziennego zjawiska glacjologicznego, jakim są nalodzia – okresowe płaty lodu tworzące się na przedpolu lodowca politermalnego. Każde wyjście w teren wiązało się z przekroczeniem co najmniej kilku, a nawet kilkunastu rzek roztokowych, płynących przez przedpole lodowca. Wyposażeniem obowiązkowym były zatem wodery – specjalne nieprzemakalne buty wraz ze spodniami, sięgające do ud lub pasa. Do tego dochodził plecak ze sprzętem oraz nieodłączna broń – rakietnica i sztucer. Na całym Svalbardzie obowiązuje zakaz poruszania się bez broni, ze względu na niebezpieczeństwo spotkania z niedźwiedziem polarnym. Ja na szczęście spotkałem króla Arktyki tylko dwa razy i zawsze byłem w bezpiecznej odległości.

Niedźwiedzia odstraszało uderzanie łopatą o morenę (boi się wysokich dźwięków). Pod Polską Stacją Polarną wystarczały czasem dwie pokrywki.

Poza ciągłym stresem związanym w wypatrywaniem „biołego”, jak w śląskim gronie nazywaliśmy niedźwiedzia polarnego, oraz ciężką, fizyczną pracą (kopanie odkrywek w zmarzlinie, wielogodzinne pomiary geodezyjne w trudnych warunkach terenowych i atmosferycznych), można było chłonąć wspaniały arktyczny krajobraz, przyrodę i napawać się ciszą oraz brakiem jakichkolwiek oznak cywilizacji. Poza zazwyczaj zapowiedzianymi odwiedzinami z bazy, w promieniu wielu kilometrów nie było żywej duszy.

Po dwóch miesiącach pracy badawczej udaliśmy się do Polskiej Stacji Polarnej, gdzie spędziliśmy kilka dni w iście komfortowych warunkach – bieżąca i ciepła woda, prysznic, toaleta, pralka, posiłki wydawane przez dyżurnych. Mogliśmy również podziwiać piękne czoła lodowców uchodzących do fiordu.

Po tych luksusach zaokrętowaliśmy się na norweskim statku płynącym do Tromsø, skąd busem przez Skandynawię i promem przez Bałtyk dotarliśmy do Polski. Najbardziej oczekiwana rzecz po drodze? Pierwsze zachody słońca.

Łukasz GAWOR z wykształcenia geograf i geolog, doktor nauk technicznych w dyscyplinie górnictwo i geologia inżynierska, z zawodu nauczyciel akademicki (Politechnika Śląska, Instytut Studiów Podyplomowych w Tychach) i przedsiębiorca, działający w branży ochrony środowiska; z zamiłowania glacjolog i turysta wysokogórski. Wspina się amatorsko, uczestnik wyjazdów wysokogórskich w Karpaty, Alpy Bawarskie, Wysokie Taury, Dolomity, Alpy Berneńskie, Alpy Julijskie, Pireneje oraz wypraw polarnych na Spitsbergen

Spitsbergen

Jest największą wyspą archipelagu Svalbard, położonego na skraju północnoeuropejskiego szelfu kontynentalnego, pomiędzy 76°28’ N i 80°49’N oraz 10°32’E i 33°31’E. Pod względem regionalnym Svalbard zalicza się do Wysp Północnych Europy Północnej (należą do nich Islandia, Jan Mayen, Wyspy Owcze i Ziemia Franciszka Józefa).

Całkowita powierzchnia Svalbardu wynosi 62 924 km kw. Spitsbergen (dawniej zwany też Spitsbergenem Zachodnim) zajmuje powierzchnię 39 368 km kw. Do większych wysp archipelagu należą: Ziemia Północno-Wschodnia (Nordaustlandet), Wyspa Edge’a (Egdeøya), Wyspa Barentsa (Barentsøya) i Ziemia Księcia Karola (Prins Karls Forland). W skład Svalbardu wchodzi również oddalona od niego o ponad 200 km na południe Wyspa Niedźwiedzia (Bjørnøya).

Powierzchnia wyspy jest górzysta, najwyższa kulminacja Newtontoppen osiąga wysokość 1717 m n. p.m. Klimat wysokich szerokości geograficznych oraz topografia wpływa na niskie położenie granicy wiecznego śniegu, co sprawia, że ponad 60 proc. powierzchni Svalbardu jest pokryte lodowcami. Zlodowacenie Svalbardu jest zróżnicowane, specyficzny układ lodowców tworzy typ zlodowacenia półpokrywowego, zwanego również sieciowym lub spitsbergeńskim.

Charakterystycznymi elementami rzeźby Spitsbergenu są szerokie, U-kształtne doliny polodowcowe oraz płaskie terasy morskie. Specyficznym elementem krajobrazu są fi ordy, wcinające się głęboko w ląd. Na obszarach wolnych od lodu obserwuje się przykłady gruntów strukturalnych – gleby poligonalne, pierścienie kamieniste, pasy kamieniste.

Leave a Reply