Facet w przedszkolu? Teraz potrzebny jak nigdy

W filmie "Małolaty u taty" (2003) Eddie Murphy zakłada domowe przedszkole, początkowo nieakceptowane przez lokalną społeczność

Mężczyzna w przedszkolu lub żłobku? To już na samym początku wywołuje zdziwienie albo w najlepszym wypadku uśmiech, a u wielu osób nawet zaniepokojenie i strach. Pomimo tego, że od ponad 30 lat Polska przechodzi zmiany ekonomiczno-społeczne, a po wejściu do Unii Europejskiej stara się doprowadzić do równego dostępu do zawodów bez względu na płeć, nadal pewne obszary pozostały bez zmian. Oczywiście o wiele więcej jest do zrobienia dla kobiet w dostępności do zawodów i wyrównaniu płac. Jednak faktem jest praktycznie nieistniejący zawód nauczyciela – opiekuna w żłobku lub wychowawcy w przedszkolu.

W polskiej oświacie dominują kobiety. Stanowią ponad 80 proc. ogółu nauczycieli. Trzeba pamiętać, że te 20 proc. mężczyzn pracuje przede wszystkim w szkolnictwie zawodowym, średnim i w szkołach podstawowych, ale wtedy często w bardzo wąskiej grupie nauczanych przedmiotów lub funkcji (wychowanie fizyczne, pedagog specjalny). Liczba mężczyzn pracujących na najwcześniejszym etapie edukacji, tj. w przedszkolach, wynosi zaledwie kilka promili (w skali całego kraju to ok. 1000 osób). A w żłobku? Mężczyzna – opiekun wykwalifikowany w zasadzie nie istnieje! W całej Polsce jest niewiele przypadków zatrudnienia mężczyzn, i to tylko przez dyrektorów niepublicznych placówek. To zakrawa na heroiczną postawę w obalaniu stereotypowego postrzegania roli mężczyzny w edukacji.

Ojciec – tak, pan przedszkolanek – nie

Tymczasem psychologowie potwierdzają, że dziecko powinno się rozwijać pod wpływem zarówno wzorca męskiego, jak i żeńskiego. Wydawałoby się więc, że najlepiej wprowadzać go od samego początku, w opiece i edukacji, poprzez żłobek i przedszkole. Niestety, nasz system społeczny mocno stygmatyzuje mężczyzn jako niezdolnych do opieki na tak wczesnym rozwoju dzieci oraz uwłacza nielicznym wybrańcom tego zawodu, traktując ich jako słabeuszy lub co gorsza potencjalne zagrożenie dla dzieci.

Tym bardziej to zaskakujące, że ojciec obecnie włączony jest w opiekę i rozwój dziecka bez względu na jego płeć od samego urodzenia, a nawet jeszcze wcześniej w okresie prenatalnym. To, że tata powinien dziennie spędzać czas z noworodkiem – i to zarówno w zabawie, jak i pomagając w czynnościach higienicznych – jest wręcz społeczną normą. Nowa rola ojca została jasno wyznaczona i zaakceptowana przez rodziny już lata temu, bazując na fundamencie zaufania i odpowiedzialności za harmonijne wychowanie dziecka przez obydwoje rodziców.

Dlaczego więc nie akceptujemy w pełni faceta w żłobku lub przedszkolu? Dobre praktyki z całego kraju, głównie w przedszkolach, gdzie pracują mężczyźni, ewidentnie potwierdzają pozytywny wpływ na cały proces edukacji w danej placówce i harmonijny rozwój przedszkolaków w całym cyklu edukacyjnym.

Eddie Murphy dał radę

Inną kwestią jest, czy mężczyźni chcieliby pracować jako opiekunowie w żłobku i przedszkolu. Pewnie bardziej zachęcające zarobki zwiększyłyby taką chęć, ale obecnie najistotniejsze jest odium społeczne, które cały czas ciąży nad takim wyborem. Z drugiej strony coraz częściej mężczyźni zmieniają pracę, odchodzą z bezdusznych korporacji i szukają innej drogi zawodowej. Zostają florystami, fizjoterapeutami, restauratorami, trenerami, animatorami itp.

Kwestię mężczyzn w przedszkolu w zabawny sposób przedstawiono w filmach, chociażby w Małolaty u taty z Eddiem Murphym (komedia o tym, jak trzech facetów założyło popularne w USA domowe przedszkole, z początku nieakceptowane przez społeczeństwo) czy Gliniarz w przedszkolu z Arnoldem Schwarzeneggerem. Obecnie tolerujemy mężczyznę, który prowadzi zajęcia nawet z najmłodszymi dziećmi. Trener piłki nożnej, pan od akrobatyki, karate, a być może nawet od rytmiki, umiejący grać na pianinie. Czemu nie! O wiele gorzej przychodzi akceptacja faceta w roli wychowawcy grupy przedszkolnej, a już na pewno zbiorowy sprzeciw wywołałby opiekun w żłobku.

25 proc. dzieci wychowuje się bez męskiego wzorca

A przecież mężczyźni wnoszą do każdej placówki nie tylko inny punkt widzenia na edukację i sposób przekazywania wzorców najmłodszym, ale również często kompensują niedobory w tym zakresie u wielu swoich wychowanków. Często mamy do czynienia z kryzysem rodziny. Statystyki dotyczące dzieci wychowywanych bez ojca są zatrważające. W Polsce to ponad 25 proc. i wskaźnik ten stale rośnie! W Europie Zachodniej jest jeszcze większy, a w USA sięga nawet 40 proc.

Arnold Schwarzenegger zagrał opiekuna maluchów w filmie „Gliniarz w przedszkolu” (1990 r.)

Często dzieci wychowują się bez ojca od samego początku życia, a jedyny wzorzec męski nauczyciela mogą spotkać dopiero w szkole podstawowej, a często dopiero w średniej. To zdecydowanie za późno! Dla harmonijnego rozwoju psychicznego dziecka występowanie dwóch wzorców jest niesłychanie ważne i dlatego właśnie mężczyzn na wszystkich etapach edukacji powinno być zdecydowanie więcej.

Sam pracuję w przedszkolu

To prawda, że podobnie jak w Polsce, na świecie mężczyźni stanowią mniejszość w oświacie. Są jednak przykłady krajów z wysoko rozwiniętym systemem edukacji (Skandynawia), gdzie bywa inaczej. W Danii mężczyzn na najwcześniejszym poziomie edukacyjnym jest już blisko 25 proc. z tendencją rosnącą. Chociaż nawet w tym kraju, tak bardzo tolerancyjnym i tak bardzo postępowym, zdarzają się przypadki bezpodstawnych oskarżeń i braku akceptacji. Najlepiej obrazuje to film Polowanie z 2012 roku (duński dramat nominowany do Oscara).

Sam pracuję w przedszkolu. Pracowałem też z wieloma mężczyznami jako nauczycielami i nie miałem nigdy oporów w ich zatrudnianiu. Nigdy nie dotarły też do mnie jakieś zastrzeżenia lub sygnały o braku zaufania do pracy mojej lub moich kolegów. Zresztą są to osoby lubiane, odpowiedzialne i z pasją wykonujące swój zawód. Obecnie w moich placówkach pracuje pięciu mężczyzn, co stanowi już zauważalne kilka procent całej kadry. Jest to wielokrotnie więcej niż średnia w Polsce.

Głos sceptyków

Na koniec głos sceptyków. Faktem jest, że przestępstw na tle seksualnym ze strony mężczyzn jest statystycznie kilkakrotnie więcej niż ze strony kobiet. Można wprowadzić jednak dodatkowe zabezpieczenia, jak np. badania predyspozycji do zawodu, okresowe badania psychologiczne lub jakiś inny system doboru i monitoringu odpowiednich kandydatów. Pamiętajmy jednak, że jeśli cały czas mówimy o równym dostępie do zawodu, to ów system weryfikacji i kontroli musiałby dotyczyć również kobiet, a poza tym wszystkich zawodów wysokiego zaufania publicznego: nauczycieli, policjantów, lekarzy, katechetów, ratowników medycznych, strażaków etc. To już jednak temat na inny artykuł.

Paweł JANAS
Doktorant pedagogiki, nauczyciel dyplomowany, coach ICF, dyrektor sieci placówek oświatowych, multiedukator, działacz społeczny i charytatywny.

1 KOMENTARZ

  1. Czemu jest tak mało panów w tym zawodzie? Bo to praca niestety nisko płatna… No chyba, że w wyjątkowych placówkach (ale to naprawdę rzadkość – właśnie jak facet w przedszkolu).

Leave a Reply