Edukacja elementarna – trampolina do sukcesu

0
62
Dr Barbara Czarnota-Palenik

O wyzwaniach w edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej oraz o szansach, jakie absolwentom daje ukończenie tej specjalności rozmawiamy z Barbarą Czarnotą-Palenik, doktor nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki, psychoterapeutą, adiunktem GWSH w Katowicach, wykładowcą Instytutu Studiów Podyplomowych w Tychach.

– Czy łatwiej uczyć małe dzieci, czy też te nieco większe?

  • To zależy od osobistych preferencji. Wiadomo, że czym starsze dziecko, tym większe ma ono umiejętności komunikacyjne i lepiej rozwinięte zdolności poznawcze. Z tej perspektywy nauczanie wydaje się prostsze. Starsze dzieci są bardziej autonomiczne w myśleniu. Można z nimi wchodzić w dyskusje, polemiki. To daje nauczycielom większe możliwości w pracy z uczniami oraz do wykazania się własnymi kompetencjami.
    Z mojego punktu widzenia o wiele trudniejsza jest praca z dziećmi w wieku przedszkolnym, właśnie ze względu na mniejsze zdolności poznawcze i umiejętności społeczne dzieci. Maluchy wymagają przede wszystkim opieki, w drugiej kolejności oddziaływań wychowawczych, a dopiero w trzeciej kolejności edukacyjnych, których celem jest przygotowanie do nauki w szkole.
    Dla nich pierwszymi, naturalnymi autorytetami są rodzice. W przedszkolu są jeszcze silnie z nimi związani, często o nich pytają. Dla dzieci z trudnościami adaptacyjnymi czas spędzany w przedszkolu traktowany bywa jako przymus.

Myślę, podobnie jak wielu nauczycieli edukacji elementarnej, że nauczanie dzieci w klasach 1-3 daje największą satysfakcję. Pierwszoklasista idzie do szkoły z ochotą, chce być wspaniałym uczniem, dumą swoich rodziców i nauczycieli. Idzie z założeniem, że mu się to uda, że będzie ciekawie… Na starcie w jego oczach nauczyciel jest autorytetem.

Z tego punktu widzenia to niezwykle korzystna sytuacja dla nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej w pracy z dziećmi.

– 30 lat temu uczęszczanie do przedszkola nie było powszechne. Czy w dzisiejszych czasach możliwy jest prawidłowy rozwój dziecka bez zajęć przedszkolnych?

  • Dla prawidłowego rozwoju dziecko musi się socjalizować, nabierać umiejętności społecznych. Dawniej działo się to w dużej mierze w wielopokoleniowej rodzinie i w grupie rówieśniczej, na podwórku… Dziś instytucje oświatowe przejmują te zadania.

– Czy w edukacji elementarnej dzieci również borykają się z przeciążeniem spowodowanym intensywnym programem nauczania?

  • W tym przypadku to indywidualna sprawa, bo w każdej szkole nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej sam wyznacza ilość zadań domowych i decyduje o rodzajach edukacyjnych aktywności podejmowanych przez dzieci. Trudno więc generalizować. Wydaje się jednak, że problem nie jest nagminny. Dotyczy dzieci borykających się z trudnościami w czytaniu, pisaniu czy liczeniu. To dla nich to blokada uniemożliwiająca sukces edukacyjny i oczywiście problem dla rodziców.
    Z owym przeciążeniem, o które pan pytał, spotykam się w terapii rodzinnej. Niekiedy cała rodzina jest zaangażowana w proces uczenia się i odrabiania zadań. To wpływa na ich wzajemne relacje… Z punktu widzenia rodziców takiej sytuacji często winna jest szkoła… Inną kwestią mogą być nadmierne oczekiwania rodziców wobec dziecka w stosunku do jego możliwości.

– A do tego dochodzą jeszcze aktywności pozalekcyjne. Piłka nożna, taniec, pływanie…

  • Podchodzę do tego ze spokojem, bo przecież czas edukacji wczesnoszkolnej to intensywny rozwój zainteresowań dziecka. Ono chce próbować wszystkiego, bo chce poznać w czym jest dobre. Wszystko jest w porządku, jeśli rodzice podchodzą do rzeczy refleksyjnie, a dziecku zajęcia dodatkowe sprawiają przyjemność i nie są one przeciążające.

– Jak po latach ocenia pani eksperyment wprowadzania sześciolatków do szkoły?

  • Podam przykład. Przychodzi do poradni psychologiczno-pedagogicznej na badania 9-latek, który kończy czwartą klasę (przed zmianą chodziłby do klasy trzeciej). Wykonuję testy jego funkcji poznawczych. Okazuje się, że jego percepcja wzrokowa, słuchowa, koncentracja, integracja wzrokowo-słuchowo-ruchowa jest adekwatna do wieku 9 lat. Ale kiedy badam jego umiejętności dydaktyczne w zakresie tempa i poprawności czytania, rozumienia tekstu i przykładam to do normy czwartoklasisty, to chłopak wypada poniżej normy. Jego umiejętności są jednak adekwatne dla trzecioklasisty. Gdyby poszedł do szkoły rok później dziś nie miałby takich trudności szkolnych, obniżonej samooceny, a rodzice nie byliby sfrustrowani.

– Jakie są dziś największe wyzwania w edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej?

  • W Polsce ciągle trwa dyskusja, w jakim kierunku powinna ewoluować edukacja. Z jednej strony szkole ciągle zarzuca się transmisyjność, czyli dążenie tylko do przekazywania wiedzy. Takie behawiorystyczne podejście, w którym nauczyciel wie lepiej, a uczeń ma słuchać i uczyć się. Z drugiej strony dochodzą do głosu nurty humanistyczno-rozwojowe. W tym przypadku zakłada się, że dziecko jest wewnątrzsterowne i samo najlepiej wie czy i czego chce się uczyć. Należy je traktować jak małego dorosłego, po korczakowsku. Pod wieloma względami zgadzam się z takim demokratycznym podejściem. Ważne jest dostrzeganie potrzeb dziecka, uznanie i uszanowanie jego godności. Ale w takim demokratycznym podejściu widzę pewne niebezpieczeństwo. Otóż dzieci dostają nadmiar władzy, z którą nie za bardzo wiedzą jak sobie poradzić. Bywa, że próba ingerencji ze strony nauczyciela jest odbierana jako próba dominacji i odbierania wolności dziecku.
    Jestem zwolenniczką nurtu konstruktywistyczno-społecznego, wedle którego dzieci budują wiedzę poprzez własną aktywność, eksperymentowanie, pracę w grupie rówieśniczej, ale przy pomocy nauczyciela lub innego kompetentnego dorosłego, wspierającego ten proces.
    W mojej ocenie w edukacji elementarnej wprowadzamy za mało treści, które zapoznawałby dzieci z problemami współczesnego świata. Tworzymy swoisty klosz ochronny przed takimi zagadnieniami, jak np. bezrobocie, bezdomność, choroby, śmierć, terroryzm… Nie możemy udawać, że te sprawy nie istnieją. Jeśli dzieci nie dowiedzą się o nich w szkole, to uzyskają tę wiedzę w mniej odpowiedzialny sposób – z internetu lub od rówieśników.
    Jako psychoterapeuta dostrzegam też problem wpływu rozwodów i kryzysów rodzinnych na rozwój i naukę dziecka. Statystycznie najwięcej rozwodów przypada właśnie w rodzinach, w których dzieci są w wieku wczesnoszkolnym. Szacuje się, że w każdej klasie 1/3 uczniów pochodzi z rozbitych rodzin. To są skomplikowane problemy, ale do rozwiązania.

– Jakie perspektywy zawodowe rysują się przed absolwentem specjalności edukacja przedszkolna i wczesnoszkolna?

  • Dużo większe niż przed początkującym nauczycielem przedmiotowcem. Mówię to na podstawie doświadczeń własnych, moich absolwentów i znajomych. Poza nauczaniem w przedszkolach i klasach 1-3 szkół podstawowych, istnieje możliwość założenia własnego przedszkola, klubu lub żłobka, prowadzonego wedle autorskiego i sprofilowanego programu wychowawczego. Nadal jest duże zapotrzebowanie na tego typu placówki.

Nie znam osoby, która założyła prywatne przedszkole i nie odniosła sukcesu, również finansowego.

Ukończenie edukacji elementarnej może być trampoliną do innego rodzaju kariery. Na bazie wiedzy uzyskanej na studiach ukończyłam kurs psychoterapii. Prowadzę terapię rodzin, par i małżeństw, pracuję też w poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Barbara Czarnota-Palenik – doktor nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki. Adiunkt w GWSH w Katowicach w Katedrze Pedagogiki. Wykładowca w Instytucie Studiów Podyplomowych w Tychach. Pracuje jako pedagog i psychoterapeuta w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Tychach, a także w Centrum Zdrowia Psychicznego w Tychach jako psychoterapeuta systemowy rodzin, par i małżeństw. Członek Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Dodaj komentarz